- Nie jestem rozczarowany zachowaniem ma sali, ale tym, co niektórzy robili i mówili, w tym pani Krzywonos - skomentował przewodniczący "Solidarności" Janusz Śniadek atmosferę podczas obchodów 30. rocznicy Porozumień Sierpniowych. Jego zdaniem to słowa premiera sprowokowały późniejszą awanturę na sali w Gdyni. - Solidarność to niepoważny związek - powiedział Lech Wałęsa, który nie uczestniczył w uroczystościach.
- Niestety pani Krzywonos dziś bardziej wpisuje się w głos elit, niż ludzi potrzebujących pomocy - powiedział Śniadek tuż po zakończeniu uroczystości w Gdyni. Dodał, że jest rozczarowany zachowaniem Krzywonos, która mówiła "tylko o swoich poglądach" i "pouczała jak należy się zachowywać".
W opinii Śniadka, to "prowokujące" wystąpienie premiera Donalda Tuska "musiało wywołać taką reakcję" na sali. - Byłem zaskoczony tym, że z ust premiera usłyszałem tyle pouczeń - dodał. Przemówienie prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego określił natomiast jako "bardzo stonowane, spokojne i wzruszające".
Krzywonos po obchodach w Gdyni (TVN24)
"Był to zjazd prawdziwy"
Przewodniczący "Solidarności" przyznał, że - jego zdaniem - to, co działo się podczas obchodów w Gdyni "było prawdziwe" i odzwierciedlało "stan ducha Polaków". Wyraził też rozczarowanie tym, że kiedy "umierają zakłady pracy, my urządzamy sobie awantury".
- Nikt oskarżeniami o politykę nie zamknie nam ust - powtórzył Śniadek swoje słowa z przemówienia w Gdyni.
Przewodniczący "Solidarności" Janusz Śniadek oskarża rząd o to, że nie... czytaj więcej »
Henryka Krzywonos, poproszona o komentarz po zakończeniu uroczystości, powiedziała, że świadomie w swoim wystąpieniu "użyła Lecha Kaczyńskiego". - Gdyby wstał teraz z grobu to by mu było przykro, że ta sala jest tak podzielona - dodała.
Wałęsa: "S" to niepoważny związek
- Potwierdziło się to, co przypuszczałem. To jest niepoważny związek, który nie potrafi się kulturalnie zachowywać - ocenił przebieg poniedziałkowego jubileuszowego zjazdu "S" w Gdyni legendarny przywódca związku Lech Wałęsa. Dodał, że potwierdziło się to, co mówił - "że demokracja to nic innego jak wojna każdego z każdym, tylko w żelaznych ramach prawa: prawa, do którego jesteśmy przekonani i szanujemy się nawzajem".
Były prezydent przyznał też, że jest zadowolony, że zdecydował się nie uczestniczyć w jubileuszowym zjeździe. - Nie miałem ochoty przeżywać czegoś podobnego - powiedział.
Gwizdy żegnały premiera i prezydenta, kiedy wychodzili z uroczystości 30.... czytaj więcej »
"Kaczyński nie powinien zabierać głosu"
Poproszony o komentarz do przemówienia prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego, Wałęsa powiedział, że Kaczyński nie powinien w ogóle zabierać głosu na zjeździe związku. - Jaki to klucz? Pierwszy premier (Tadeusz Mazowiecki) nie przemawiał, no jak to, no co to jest? Nie wiem czy na zasadzie losowania? To manipulacja polityczna - ocenił Wałęsa.
Mówiąc o wystąpieniu premiera Donalda Tuska, Wałęsa podkreślił, że "premierowi przeszkadzano, ale wystąpienie było sensowne". Komentując spontaniczne przemówienie w czasie zjazdu znanej działaczki Solidarności Henryki Krzywonos, która weszła na scenę by skrytykować słowa Jarosława Kaczyńskiego, Wałęsa powiedział, że od tego momentu "przekonała go do siebie". - Wcześniej miała ostry język, ale nie wchodziła tak spontanicznie - przyznał.
Mazowiecki: Krzywonos świetna
Zdaniem byłego premiera Tadeusza Mazowieckiego, delegaci zjazdu Solidarności, którzy wygwizdali przemówienie premiera Donalda Tuska, "sami sobie wystawili świadectwo".
Mazowiecki zaznaczył, że podczas poniedziałkowego zjazdu Solidarności on sam także miał swoje emocje i nie chciałby się tak bardzo zajmować emocjami innych. - Jak słyszało się te gwizdy, te krzyki, te reakcje, często niesprawiedliwe, za dużo tego było - dodał.
Wystąpienie Henryki Krzywonos - polemiczne wobec słów Jarosława Kaczyńskiego - ocenił jako "świetne". - Prostowała nieprawdę - dodał premier.