- Uroczystość zawieszenia tablicy na Pałacu Prezydenckim to mój autorski pomysł - przyznał w "Faktach po Faktach" szef Kancelarii Prezydenta Jacek Michałowski. - Nie przedstawiałem scenariusza tej uroczystości prezydentowi. Wiedział tylko, że będzie to dzisiaj rano - dodał.
Dziś o godz. 11 rano na bocznej fasadzie Pałacu Prezydenckiego Kancelaria Prezydenta powiesiła tablicę upamiętniającą katastrofę smoleńską i żałobę po niej. Uroczystość odbyła się szybko i bez zapowiedzi.
Przy akompaniamencie braw, ale i okrzyków "hańba" została odsłonięta na... czytaj więcej »
- Zrobiliśmy to szybko, skromnie i mało uroczyście, dlatego, żeby nie wywoływać dodatkowej awantury, żeby nie powtarzać 3 sierpnia. To był mój autorski pomysł, ale w konsultacji z innymi. Biorę za to pełną odpowiedzialność - tłumaczył w "Faktach po Faktach" Michałowski. Jak dodał także napis na tablicy też jest częściowo jego autorstwa.
Michałowski przyznał, że prezydent Bronisław Komorowski wiedział jedynie, że tablica ma zostać zawieszona dzisiaj, ale nie znał szczegółów uroczystości. - Rozmawiałem z nim potem i był bardzo zadowolony, że tablica mogła być zawieszona. Nie rozmawialiśmy o stylu, ale o tym, że ta sytuacja musi iść w kierunku wyciszenia. Myślę, że zrobiliśmy spory krok naprzód - powiedział Michałowski.
Bez rodzin
Pytany, dlaczego o zawieszeniu tablicy nie zostały poinformowane rodziny ofiar, Michałowski stwierdził, że było to niemożliwe. - Decyzja było szybka, zawiadomienie wszystkich rodzin było niemożliwe i kontrporduktywne. Byłyby głosy za tablicą, przeciw tablicy... - wyjaśniał. - Jest mi przykro, jeśli im było przykro. Będzie jeszcze możliwość, żeby się tam spotkać - podkreślił.
Szef Kancelarii przyznał jednak, że projekt tablicy konsultował z niektórymi rodzinami ofiar. - Rozmawiałem z tymi, z którymi akurat miałem kontakt - oświadczył. - Nie jesteśmy w stanie rozmawiać ze wszystkimi. Gdyby zapytać każdego, nigdy byśmy nie ustalili treści tablicy - podkreślił ponownie.
Wśród obrońców krzyża nie ma jednomyślności, w jakich warunkach powinien... czytaj więcej »
Zdaniem Michałowskiego, zawieszenie tablicy, rozpoczęło pewien proces. - Następny krok to przynajmniej dwie tablice w kaplicy w Pałacu Prezydenckiego. Jedna dla księdza kapelana Romana Indrzejczyka. Druga upamiętniająca wszystkich byłych pracowników Kancelarii z prezydentem i jego żoną na czele. Rodziny wszystkich naszych pracowników zostaną zaproszone na uroczystość odsłonięcia - zapowiedział.
Krok w kierunku przeniesienia krzyża?
Michałowski wyraził też przekonanie, że odsłonięcie tablicy i dzisiejsze oświadczenie Episkopatu "przybliża nas do realizacji porozumienia o przeniesieniu krzyża sprzed Pałacu do Kościoła św. Anny". - Ja głęboko wierzę w to, że uda się to bez przemocy. Głęboko wierzę w to, że każdy ma w sobie coś takiego, co pozwala mu się dogadywać z drugim człowiekiem - stwierdził.
Nie chciał też komentować postulatów części "obrońców krzyża", którzy domagają się budowy pomnika przed Pałacem. - Pomnik jest sprawą dyskusji - uciął tylko Michałowski.