Szkło kontaktowe Nowe wideo Fakty | Tagi: katastrofa 22:50, 06.07.2010 /TVN24 "Zabrakło umiejętności mówienia: spadaj"EKSPERCI: OSTATECZNĄ DECYZJĘ I TAK PODEJMUJE PILOTTVN24 - Jeśli wieża kontroli ruchu w Smoleńsku przekazała załodze komendę zejścia na 50 metrów, to dowód na kolejny błąd kontrolera. Ale zaryzykuję, że podstawową przyczyną był brak umiejętności powiedzenia komuś "spadaj" - ocenia płk Piotr Łukaszewicz. W "Rozmowie Rymanowskiego" eksperci komentowali słowa technika Jaka-40. Remigiusz Muś powiedział w rozmowie z tvn24.pl, że załoga jego samolotu, a także załogi Tu-154 i rosyjskiego Iła usłyszały z wieży w Smoleńsku, że mogą zniżyć się do 50 metrów, a nie do 100. Remigiusz Muś, technik pokładowy z załogi Jaka-40, który 10 kwietnia wylądował w Smoleńsku przed katastrofą polskiego tupolewa, powiedział w wywiadzie udzielonym tvn24.pl, że kontroler z wieży w Smoleńsku zezwolił załodze prezydenckiego samolotu na zejście do wysokości 50 m - podczas gdy z opublikowanego stenogramu wynika, że kontroler miał zezwolić na zejście do stu metrów. Remigiusz Muś w wywiadzie twierdzi, że już po wylądowaniu Jaka-40, pozostając w kabinie, słyszał przez radio rozmowę między załogą Tu-154 i kontrolerem i słyszał wyraźnie, że kontroler miał zezwolić na zejście do "wysokości decyzji" 50 m, na której załoga miała zdecydować, czy wyląduje. Według Musia, również załoga Jaka dostała zgodę na zejście do 50 m, podobnie jak załoga rosyjskiego Iła z funkcjonariuszami ochrony, który po nieudanej próbie lądowania odleciał na inne lotnisko. W wywiadzie Muś potwierdza, że polskie załogi wiedziały, iż na lotnisku w Smoleńsku obowiązuje 100 m jako wysokość decyzji. Określona jest ona w tzw. "karcie podejściowej". "Bez manipulacji przy stenogramach" W "Rozmowie Rymanowskiego" słowa Musia komentowali gen. Gromosław Czempiński i płk Piotr Łukaszewicz. Czempiński jest przekonany, że jeśli komenda wieży w Smoleńsku rzeczywiście padła i była wyraźna, musi być odnotowana w stenogramach. - To trudno zmanipulować - powiedział. Dodał jednak, że komenda mogła być źle słyszana, co zdarza się często. - I wtedy być może to jeden z nieczytelnych fragmentów w stenogramach (często powtarza się w nich zapis "niezrozumiałe" - red.) - ocenił generał. Czempiński przewiduje również, że być może Rosjanie latają na innym systemie, który powoduje, że widoczność jest doskonała nawet przy 50 m. - Ale powinniśmy trzymać się karty podejściowej i swoich minimów - stwierdził. Generał ocenia, że jeśli piloci nie mieli aktualnych kart podejścia, teoretycznie mogłoby to mieć wpływ na katastrofę, ale zależałoby również od tego, o jaką różnicę - między starą a nową kartą miałoby chodzić. Jego zdaniem, być może mylące dla pilotów były wskazania wysokościomierza. - I czy zdawali sobie sprawę, że przed pasem startowym znajduje się wąwóz - dodał Czempiński. Stwierdził też: - Każdy pilot uważa, że świetnie lata i że dysponując odpowiednim sprzętem może wylądować nic właściwie nie widząc. Ale każdy wie też, że są przepisy i karty podejściowe. I do nich, jego zdaniem, trzeba się stosować. Gen. Czempiński o stenogramach "To, czy kontroler się zgodził, bez znaczenia" Według Piotra Łukaszewicza, to, czy kontroler lotów zgodził się na zejście na 50 m nie ma znaczenia. - To będzie dowód na kolejny błąd wieży, ale to załoga i pilot podejmuje ostateczną decyzję - zaznaczył. Według niego, "tego samolotu w tamtych warunkach nie powinno tam być". - Teraz trzeba poszukać odpowiedzi, dlaczego doświadczona załoga się zdecydowała na podjęcie takich kroków - podkreślił Łukaszewicz przypominając, jak fatalne warunki pogodowe panowały 10 kwietnia na lotnisku. Przywołał słowa, jakich użył pilot JAK-a na określenie warunków w Smoleńsku - "p***a". - To w slangu lotniczym ma jednoznaczną wartość. Pogoda, która jest na lotnisku, nie pozwala na wylądowanie - zapewnia. Jego zdaniem, przyczyny katastrofy leżą jednak "poza rzemiosłem lotniczym i pilotażem, i umiejętnościami załogi". - Zaryzykuję, że podstawową przyczyną był brak umiejętności dyplomatycznych u załogi samolotu – rozumianej jako umiejętność powiedzenia komuś „spadaj” w taki sposób, by ten ktoś poczuł podniecenie przed nadchodzącą podróżą - ocenia pułkownik. Dodał, że wojskowi piloci nie są uczeni odmowy wykonania rozkazu. I przypomniał, że raz pilot został postawiony w takiej sytuacji, a "zwierzchnik sił zbrojnych nie był w stanie zaakceptować tego faktu" - wyjaśnił, przypominając prezydencki lot do Gruzji i próbę wymuszenia lądowania przez Lecha Kaczyńskiego. Mec. Rogalski: będą wnioski o ekshumację zwłok Łukaszewicz zastrzegł, że nie przesądza o czyjejś winie. - Są w lotnictwie zasady niewzruszone, w tym wykorzystanie urządzeń w samolocie i każde naruszenie czy splot niesprzyjających okoliczności może się skończyć tragicznie. Podobnie jak głębokie przekonanie, że pozycja, waga i ważność wykonywanego zadania usprawiedliwia łamanie przepisów i przekraczanie granic - dodał. "Odzyskać szczątki tupolewa" Słowa Musia oceniał też Rafał Rogalski, reprezentujący rodzinę Kaczyńskich, Gosiewskich i Putrów. Według niego, twierdzenia technika z Jaka-40 mają bardzo ważne znaczenie z punktu ustalenia przyczyn katastrofy. – To, co powiedział Muś, ma pewne zaczepienie w materiałach zgromadzonych już przez prokuraturę – zaznaczył Rogalski. Potwierdził, że prokuratura ma już zeznania kontrolerów lotu ze Smoleńska. Zwrócił też uwagę na fakt, że wrak Tu-154 wciąż jest w Rosji. - Złożyłem wniosek o jego wydanie, żeby przeprowadzić badania przez polskich ekspertów – powiedział prawnik. Zauważył, że nie wiadomo, w jakich warunkach jest trzymany wrak, a jego analiza mogłaby dostarczyć informacji o przyczynach katastrofy, bowiem tak naprawdę nie wykluczono awarii technicznej. – Twierdzenia, że samolot był sprawny, są przedwczesne – podkreślił. Będzie ekshumacja zwłok? Zapowiedział też, że prawdopodobnie zostaną złożone wnioski o ekshumację zwłok niektórych pasażerów tupolewa. - To sprawa bardzo delikatna i wymaga rozważenia, ale skoro strona rosyjska nam nie przekazuje protokołów sekcji zwłok, to nie wiemy, czy były wykonane ani czy spełniają wymagania – dodał Rogalski. Czempiński i Łukaszewicz zgodnie zauważyli, że Rosja nie może przekazać Polsce szczątków samolotu do czasu zakończenia postępowania Międzypaństwowej Komisji Lotniczej. – Ale one muszą wrócić, bo to nasza własność – zaznaczył gen. Czempiński. Zdaniem generała, najważniejsze jest jednak zgranie parametrów czarnej skrzynki, żeby odtworzyć ostatnią fazę lotu i ustalić, jaka była rzeczywista wymiana komend między pilotami a wieżą. Łukaszewicz chce jeszcze dołożenia rozmowy kontrolerów lotu między sobą i między wieżą, a Jak-iem 40. jk/tr/k Dodaj do: "Zabrakło umiejętności mówienia: spadaj"http://www.tvn24.pl/12690,1663904,0,1,zabraklo-umiejetnosci-mowienia-spadaj,wiadomosc.htmlPodyskutuj (144) Pozostałe informacje Kolejny odcinek A2 otwarty w obu kierunkach27-05-2012 MOŻNA PRZEJECHAĆ Z GRODZISKA MAZ. DO PRUSZKOWA
Otwarto kolejny odcinek autostrady A2. Po odcinku E przyszedł czas na odcinek D - jak dowiedziało się TVN24, trasa z Grodziska...czytaj dalej » 27-05-2012 OLECHOWSKI MINUSÓW EURO 2012 NIE WIDZI
"Co pewien czas trzeba lecieć na księżyc"- Cudzoziemcy od pewnego czasu dowiadują się, że Polska jest inna. Od około dwóch lat uważają, że Polska jest państwem sukcesu. A...czytaj dalej » 27-05-2012 Kontakt 24 - DYM ZANIEPOKOIŁ JADĄCYCH "SIEKIERKAMI"![]() Pożar przy ruchliwej trasie w stolicyCzarny dym zaniepokoił wieczorem kierowców przejeżdżających przez Trasą Siekierkowską w Warszawie. Ogniem objęta była jedna z...czytaj dalej » 27-05-2012 "JEST RYCERZEM WALCZĄCYM ZE SMOKIEM ZŁA"
Medal dla Wałęsowej. | ||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||
![]() ![]() |

![]() ![]() |
![]() ![]() |
![]() ![]() |
![]() ![]() |

![]() ![]() |
![]() ![]() |


| Kursy walut | ||
| USD/PLN | 0.0000 | - |
| EUR/PLN | 0.0000 | - |
| CHF/PLN | 0.0000 | - |
| EUR/USD | 0.0000 | - |
| Notowania | ||
| mWIG40 | 2245.61 | -0.29% |
| WIG | 36860.7 | +0.02% |
| WIG20 | 2037.18 | +0.07% |








