Debata Komorowski-Sikorski była nudna – zgodnie twierdzi opozycja. Marek Migalski (PiS) wynudził się „jak u cioci Marysi na imieninach”, a Bartosz Arłukowicz (Lewica) ocenił, że emocje były na poziomie brazylijskiego serialu.
Przedstawiciele opozycji od prawej do lewej zgodnie krytykują debatę przedwyborczą kandydatów PO. - Nudy jak u cioci Marysi na imieninach, jedna z najnudniejszych godzin w moim życiu. Nie dowiedziałem się niczego nowego o kandydatach, ale przede wszystkim, niczego nowego nie dowiedzieli się Platformersi, bo przecież do nich było to skierowane. Kilka złośliwości, kilka uszczypnięć, ale jak na prawdziwą debatę to rzeczywiście mało – ocenił Migalski.
"Emocje jak w brazylijskim serialu"
Wynudził się też Mariusz Kamiński. - W debacie dominowały wcześniej wyuczone regułki, takie sztuczne uśmiechy, dlatego tak na prawdę wiało nudą. Dodatkowo obaj kandydaci udowodnili, że zupełnie nie mają charyzmy tak potrzebnej prezydentowi. Dziś rano oglądałem dziś z córkami przygody Smurfów i choć smurf Ważniak i smurf Maruda doskonale pasują do obu tych postaci, to mają zdecydowanie więcej wyrazistości - szydził poseł PiS.
"Emocji tyle, co w brazylijskim serialu"
"Smerfy ciekawsze"
Bartosz Arłukowicz wrażenia ma podobne. - Spodziewałem się prawdziwej debaty o Polsce, no a tutaj emocji tyle, co w brazylijskim serialu – ocenił bezlitośnie. I punktował: - Panowie usiedli i porozmawiali, wyizolowani w bibliotece Uniwersytetu Warszawskiego. Debatę poprowadziła piękna i bestia. Z tym, że bestii w tym wszystkim było bardzo niewiele – dodał.
Według posła Lewicy kandydaci niczym się nie różnią, a dyskutowali o problemach zastępczych, do tego bez prawdziwego moderatora. - Prawdziwa debata to debata, w której rozmawia się o Polsce, którą prowadzi na przykład dziennikarz, taki dziennikarz z zębem, który zadaje pytania faktyczne, realne, dotykające naszych problemów, a tą debatę prowadziła Platforma Obywatelska w swoim gronie. To wszystko było wyreżyserowane od A do Z – uważa Arłukowicz.
"Przepraszamy, jeśli było nudno"
Nowak: krwi nie można się było spodziewać
Nie zgadza się z nimi Sławomir Nowak, moderator debaty. - Nie można było się spodziewać, żeby tu jakaś krew się lała na ekranie, bo przecież nie o to chodzi. To są obaj kandydaci z tej samej partii, ale staraliśmy się zrobić to najlepiej jak potrafiliśmy, jeśli coś nie wyszło, to przepraszamy - stwierdził.