Szkło kontaktowe Nowe wideo Fakty | Tagi: sejm 16:11, 11.03.2010 /tvn24.pl, PAP Pitera: Nie jestem cudotwórcąMINISTER ZEZNAWAŁA PIĘĆ GODZIN PRZED KOMISJĄ HAZARDOWĄTVN24 Być może, gdyby Jacek Kapica zawiadomił mnie o zastrzeżeniach co do prac nad ustawą hazardową, to można by zapobiec pewnym rzeczom - mówiła przed sejmową komisją hazardową minister ds. walki z korupcją Julia Pitera. Jak jednak zastrzegła, nie podejmowała w tej sprawie żadnych działań, bo nie miała pełnej wiedzy, a "nie jest cudotwórcą". Minister ds. walki z korupcją stanęła przed komisją hazardową na wniosek Beaty Kempy z PiS. Posłanka zainteresowała się pismem, który Pitera dostała ponad rok temu od przewodniczącego rady programowo-konsultacyjnej magazynu branży hazardowej "Interplay" Eugeniusza Wiecha.Informował on w nim o licznych nieprawidłowościach związanych z nowelizacją ustawy hazardowej, m.in. o nadużyciach ze strony urzędników Ministerstwa Finansów i prosił Piterę o ocenę prac nad tym projektem. Minister ds. walki z korupcją przesłała pismo wiceszefowi resortu finansów Jackiem Kapicą. "Przecież pani walczy z korupcją" Podczas trwającego niemal 5 godzin przesłuchania Pitera powiedziała sejmowym śledczym, że po otrzymaniu listu poprosiła Ministerstwo Finansów, by odniosło się do postawionych zarzutów (ona sama określiła je jako dość ogólne, bez konkretów, z jakimiś podejrzeniami). Resort - jak zeznała przed komisją - odesłał jej dość obszerną odpowiedź, zawierającą "wszystkie aspekty tej sprawy", którą przekazała potem autorowi listu. - Pan przewodniczący nie podtrzymał potem swoich zastrzeżeń - powiedziała Pitera. I dlatego - jak dodała - ona sama uznała sprawę za wyjaśnioną. - Jakie podjęła pani działania, poza pismem do wiceministra Kapicy? - pytał poseł Lewicy Bartosz Arłukowicz, którego nie przekonały wyjaśnienia minister. - Gdyby tam (w piśmie Wiechy - red.) były informacje, że mamy do czynienia z podejrzeniem działań niezgodnych z prawem, zawiadomiłabym prokuraturę. Ale one były zbyt ogólne, przesłałam je więc do ministra. Nie posiadałam wiedzy na ten temat (o procesie legislacyjnym ustawy hazardowej - red.) - broniła się Pitera. - Ale pani jest ministrem do zapobiegania korupcji. Czy pani swoją funkcję postrzega, jako biuro podawczo-odbiorcze, że ktoś do pani pisze, pani przekazuje dalej. Czy jest pani zobowiązana do sprawdzenia, czy coś złego się z tym procesem (legislacyjnym - red.) dzieje - punktował Arłukowicz. - Działam, jak każdy inny organ. Żaden nie ma uprawnień od początku do końca, czyli od otrzymania sygnału, poprzez zakładanie podsłuchów, do przesłuchania świadków. Nie jestem w stanie sprawdzić rzeczy, które ktoś rzekomo wie - stwierdziła Pitera. I wytknęła Arłukowiczowi, że sam składał doniesienia do prokuratury oparte na domniemaniach, a ona nie zajęła się sprawą. - Różnica między mną a panią, polega na tym, że ja jestem posłem a pani ministrem w kancelarii premiera ds. walki z korupcją - punktował Piterę, Arłukowicz. - Ale nie jestem cudotwórcą. Nie jestem w stanie udokumentować rzeczy, o których nie mam wiedzy - odparowała Pitera, nawiązując do listu magazynu branży hazardowej "Interplay". - Jakie pani podjęła czynności, by nabyć tę wiedzę? - dociekał Arłukowicz. - Jeżeli mi pan powie, jakie powinnam podjąć, chętnie przyznam się do winy - odpowiedziała Pitera. - Jeśli będę pani przełożonym, to pani powiem. Na razie pytam, jakie pani działania podjęła - nie ustępował poseł Lewicy. - Jestem człowiekiem nieskomplikowanym i chętnie przyjmuję zasób wiedzy, nie tylko od moich przełożonych - stwierdziła Pitera. - Wytłumaczę w kuluarach - odpowiedział Arłukowicz i pytał dalej. Pitera jednak straciła cierpliwość. - Nie, nie, nie. Na każde niezadane mi jeszcze pytanie odpowiem: nie - stwierdziła wyraźnie zdenerwowana posłanka, prosząc o uchylenie pytań Arłukowicza. Na słowne przepychanki zareagował szef komisji hazardowej Mirosław Sekuła z PO. - Proszę pytać o fakty, żeby świadek mógł odpowiadać - upomniał Arłukowicza. Julia Pitera kontra Bartosz Arłukowicz. - Nie, nie, nie. Na każde niezadane mi jeszcze pytanie odpowiem: nie - stwierdziła minister, prosząc o uchylenie pytań posła Lewicy. "Proszę o uchylenie pytania" Pitera przypomniała, że nie miała nic wspólnego z pracami nad ustawą hazardową. O nieprawidłowościach dowiedziała się, kiedy w mediach ukazały się stenogramy z podsłuchanych przez CBA rozmów polityków PO: Zbigniewa Chlebowskiego i Mirosława Drzewieckiego z biznesmenami z branży hazardowej Ryszardem Sobiesiakiem i Janem Koskiem. Zapewniła, że nie miała żadnej wiedzy o akcji CBA ws. afery hazardowej, również o przecieku dowiedziała się z mediów. Pytana o notatkę wiceministra Kapicy do premiera, w której wiceszef resortu finansów pisał, że zainteresowanie ustawą hazardową wyrażał Chlebowski i ówczesny wiceminister gospodarki Adam Szejnfeld, a prace nad nowelizacją nadmiernie się przeciągały, stwierdziła, że nie będzie oceniać dokumentów wytworzonych przez osoby trzecie. Proszę mnie nie pytać o opinię i poczekać na wynik kontroli z resortów, które są w zainteresowaniu komisji hazardowej, a który będzie gotowy za dwa tygodnie - odpierała pytania posła PiS Zbigniewa Wassermanna. - Czy pani nie powinna się zainteresować procesem legislacyjnym? - dociekał poseł PiS. - Proszę o uchylenie tego pytania - odparła Pitera. - Czy minister Kapica powinien panią poinformować o swoich zastrzeżeniach? - drążył Wassermann. - Nie będę oceniać działań ministra Kapicy, czy powinien mi przekazać te informacje, czy też nie (o swoich wątpliwościach ws. prac nad ustawą hazardową - red.) - odpowiedziała Pitera. - To było dla pani wygodne, żeby się nie angażować - stwierdził Wassermann. - Proszę nie oceniać świadka - upomniał posła PiS, szef komisji hazardowej. "Można było zapobiec" Pitera stwierdziła jednak, że gdyby wiceminister finansów Jacek Kapica zawiadomił ją o zastrzeżeniach co do wydłużania się prac nad projektem ustawy hazardowej, to można by "zapobiec pewnym rzeczom". Dodała ponadto, że jeżeli Kapica powziął jakiekolwiek podejrzenia, że dzieje się coś nieprawidłowego, to każdy resort ma swój departament kontroli wewnętrznej i byłoby dobrze, gdyby zlecił kontrolę całego procesu właśnie takiej komórce w resorcie finansów. Pitera pytana, czy miała świadomość, że ustawa hazardowa wymagała szczególnego nadzoru ze względu na wrażliwość społeczną, biznesową i fianansową, odparła, że wiele jest ustaw, które niosą takie ryzyko. - Prawdę powiedziawszy większość, a nie mniejszość. Rzecz polega na tym, że obejmowanie procesu legislacyjnego tylko dlatego, że jest ustawa wrażliwa, świadczyłoby o tym, że minister nadzorujący proces legislacyjny i odpowiadający za prawidłowy jego bieg, budzi jakieś wątpliwości co do swojego prawidłowego funkcjonowania - powiedziała. Jak zaznaczyła, nie było żadnych przesłanek, że Kapica niedostatecznie nadzoruje prace nad projektem zmian w ustawie hazardowej. Na pytanie, czy można podejrzewać, że w przypadku ustawy hazardowej doszło do korupcji, odparła, że jej zdaniem takich przesłanek nie ma. - Stenogramy wszyscy znamy i żadnych dowodów jak na razie. Toczy się śledztwo, a ja nie znam przecież materiałów ze śledztwa - dodała. "Nazwisko się kołatało, premier chciał chronić rząd" Poseł Arłukowicz dociekał dlaczego po wybuchu afery hazardowej, minister ds. walki z korupcją nie podała się do dymisji. - Nie podałam się do dymisji, bo nie miałam z aferą hazardową nic wspólnego. Premier równie też tego nie oczekiwał - stwierdziła Pitera. – Czy nie widziała pani żadnego powodu, żeby podać się do dymisji? – nie odpuszczał Arłukowicz. - Nie, nie widziałam - powtórzyła Pitera. Kiedy poseł Lewicy raz jeszcze zapytał o tę sprawę, zareagował szef komisji hazardowej. - Proszę nie zadawać w kółko tego samego pytania, to nie jest dozwolone - upomniał Arłukowicza, Sekuła. Poseł Lewicy pytał też, czy Pitera wie, dlaczego z kancelarii premiera odszedł ówczesny szef gabinetu politycznego Sławomir Nowak. Minister stwierdziła, że wie tylko tyle, co na ten temat powiedział publicznie szef rządu. Pytana o dymisję wiceministra gospodarki Adama Szejnfelda odpowiedziała: - Jego nazwisko gdzieś się kołatało (w mediach w związku z aferą hazardową - red.), a premier chciał chronić rząd. "Ja interesuję się tylko urzędnikami" Arłukowicz przypomniał też Piterze słynną rozmowę Chlebowskiego z Sobiesiakiem z 10 marca 2009 r. (podsłuchaną przez CBA), gdzie ówczesny szef klubu PO mówił biznesmenowi od hazardu: "Ja już nie mam siły sam walczyć z tym wszystkim (...) Blokuję tę sprawę dopłat od roku". - 15 dni później, 25 marca zgłosiła pani Chlebowskiemu listę posłów, których działalność w parlamencie może prowadzić do konfliktu interesów. Powstał zespół w tej sprawie. Czy pani wie, kto do niego wszedł? - zapytał Arłukowicz. - Nie wiem, jak dalej potoczyły się losy tego zespołu. Jako sekretarz stanu nie mogłam do niego wejść. Ja się nie interesuje posłami, tylko urzędnikami. Posłowie mogą interesować się mną - powiedziała Pitera. mac/bgr/sk,iga/kdj Dodaj do: Pitera: Nie jestem cudotwórcąhttp://www.tvn24.pl/12690,1647193,0,1,pitera-nie-jestem-cudotworca,wiadomosc.htmlPodyskutuj (254) 08.06.2010 | ~jaOdejdź kobieto i nie zabieraj pieniędzy polskich podatników Czy Pani kiedykolwiek widziała i słyszała się? Żal, że ... Pozostałe informacje Chcą sprzedać "drugi dom" | |||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||
![]() ![]() |

![]() ![]() |
![]() ![]() |

![]() ![]() |
![]() ![]() |

![]() ![]() |
![]() ![]() |
![]() ![]() |
![]() ![]() |

![]() ![]() |
![]() ![]() |


| Kursy walut | ||
| USD/PLN | 3.4550 | - |
| EUR/PLN | 4.3531 | +0.0020% |
| CHF/PLN | 3.6198 | - |
| EUR/USD | 1.2592 | +0.0002% |
| Notowania | ||
| mWIG40 | 2245.61 | -0.29% |
| WIG | 36860.7 | +0.02% |
| WIG20 | 2037.18 | +0.07% |








