Kopacz woli rozmawiać z Olejniczakiem, a nie z Napieralskim
DYSKUSJA WS. POPARCIA REFORMY ZDROWOTNEJ
TVN24/PAP
- Nie będziemy się targować z lewicą o warunki ustawy zdrowotnej, co najwyżej możemy się jeszcze poprzekonywać - mówiła w "Magazynie 24 Godziny" TVN24 minister zdrowia Ewa Kopacz. - Mogę stanąć naprzeciw Grzegorza Napieralskiego i udowodnić mu, że nie ma racji - dodała. Jak zaznaczyła jednak, wolałaby rozmawiać z Wojciechem Olejniczakiem, bo rozmowa z nim "to prawdziwa przyjemność".
- O reformie wolałabym rozmawiać z Wojciechem Olejniczakiem, bo lubię ludzi z klasą. Pan przewodniczący zawsze cechował się wysoką kulturą osobistą, a rozmowa z nim to prawdziwa przyjemność - stwierdziła Kopacz.
Pani minister nie jest jednak skłonna ustępować lewicy w kwestii ustawy o służbie zdrowia. We wtorek SLD głosowało przeciwko rządowemu projektowi, bo chce dodatkowych warunków: zagwarantowanie samorządom większościowych udziałów w szpitalach, dobrowolnego (a nie obligatoryjnego) przekształcenia szpitali w spółki kapitałowe i działania szpitali na zasadzie non-profit.
Religa: komercjalizacja to hańba!
"Przykro mi, że Religa tak mówi"
- My już ustąpiliśmy lewicy w kilku miejscach, a ona ciągle stawia warunki. To nasza ustawa i nie będziemy przyjmować kolejnych poprawek, by ją zmienić. Możemy jedynie przekonać SLD do słusznych rozwiązań - skomentowała Kopacz. Jej zdaniem, wciąż jeszcze jest czas na merytoryczną rozmowę w tej sprawie.
"Przykro mi, że Religa tak mówi"
Jak zaznacza, chętnie porozmawia też z byłym ministrem zdrowia Zbigniewem Religą, który komercjalizacje szpitali określa mianem "hańby". - Przykro mi, że tak mówi, bo darzę go wielkim szacunkiem. I proszę pana: niech pan odejdzie od retoryki politycznej, tylko usiądzie ze mną i porozmawia o tej ustawie - powiedziała pani minister. Podkreśliła, że kilkakrotnie już zapraszała Religę na taką rozmowę. - I to nadal aktualne - dodaje.
Szpitale zostaną przekształcone nawet bez ustaw - zastrzega Donald Tusk.... czytaj więcej »
Apeluje też, by nie straszyć pacjentów skutkami reformy. - Nie chcę, by ktoś oszukiwał pacjentów. Wiem, że przyszłam do ministerstwa po to, by sprawić, żeby pacjent nie był petentem, ale żeby to szpital zabiegał o pacjenta. I zrobię to bez względu na to, ile krytyki będę musiała wysłuchać - przekonuje Kopacz.
Reforma zdrowia wejdzie w życie mimo sprzeciwu opozycji, a jeśli SLD będzie... czytaj więcej »
Kopacz udowadniała, że przekształcenie szpitali w spółki kapitałowe przyniesie pacjentom same korzyści. - Będą pieniądze na leki i sprzęt. Pacjent przyjdzie do dobrego szpitala i wyjdzie z niego zadowolony - twierdzi pani minister. Jej zdaniem, po reformie służba zdrowia będzie bardziej przyjazna. - Do tej pory szliśmy małymi krokami: tańsze leki, skrócony czas oczekiwania na niektóre zabiegi. Ale to nic nie będzie znaczyło, jeśli system będzie chory - powiedziała.
Plan awaryjny - jest
A co jeśli lewica nie da się przekonać, a prezydent zawetuje ustawę? - Będzie dzika prywatyzacja. Rząd głową muru nie przebije - stwierdza Kopacz. Ale, jak zaznacza, rząd ma plan awaryjny. Jaki? Tego pani minister nie chciała zdradzić, podobnie jak wcześniej nie chciał o nim mówić premier Donald Tusk. - Jak już go oznajmimy, a pan mnie zaprosi do studia, to będziemy rozmawiać. A na razie to zrobię wszystko, by wywalczyć jak najwięcej. Musi być lepiej i będzie lepiej - skwitowała pani minister.
Kopacz woli rozmawiać z Olejniczakiem, a nie z Napieralskimhttp://www.tvn24.pl/12690,1569861,0,1,kopacz-woli-rozmawiac-z-olejniczakiem--a-nie-z-napieralskim,wiadomosc.html