 Ryszard Cebula  Pracę w mediach rozpoczął tuż po studiach w 1990 roku w Radiu RMF FM. Do TVN trafił w 2002 roku, gdzie przez 8 lat prowadził program UWAGA przygotowując jednocześnie reportaże interwencyjne. Obecnie prowadzi i przygotowuje magazyn "Prosto z Polski".
Redakcja informuje, że nie odsyła materiałów nadesłanych przez widzów Telewidzowie mogą się skontaktować z redakcją:   | | Poprosił o pomoc, stanie przed sądemŚroda, 28 lipca
Próbował pomóc starszemu mężczyźnie, który upadł i rozbił głowę, a odpowie za znieważenie funkcjonariuszek straży miejskiej. Wszystko dlatego, że poprosił je o interwencję. Kłopotami Łukasza Kulbackiego z Gorzowa Wielkopolskiego zajęli się reporterzy "Prosto z Polski". W piątkowy wieczór ok. godz. 22 Łukasz Kulbacki szedł ze znajomymi ulicą Młyńską. Tuż przed nimi na chodnik upadł starszy mężczyzna.
- Zaczęliśmy go podnosić i zobaczyliśmy, że ma głowę z tyłu rozwaloną, krew zaczęła mu tryskać z głowy. Zadzwoniłem na 112 (alarmowy - red.), ale nie mogłem się dodzwonić - relacjonuje pan Łukasz.
Wtedy mężczyzna postanowił poprosić o pomoc strażniczki miejskie, który stały na pobliskim skrzyżowaniu i kierowały ruchem, bo w mieście odbywała się impreza.
Wrócił jednak z niczym. - Strażniczki nawet nie wyrażały chęci, żeby np. wyciągnąć telefon, czy krókofalówkę, aby kogoś zawiadomić - wspomina pan Łukasz.
Monika Błaszyk, świadek zdarzenia dodaje: -Kiedy okazało się, że strażniczki nie pomogą, poprosiliśmy o wezwanie pogotowia przechodzącego obok chłopaka.
Policyjna interwencja
Zanim przyjechała karetka na miejscu pojawił się policyjny radiowóz. Pan Łukasz myślał, że policjanci pomogą ratować rannego. Ale i tym razem się pomylił.
Pokazywał, że mężczyzna, któremu usiłował pomóc jest ranny, ale funkcjonariusze powiedzieli, że przyjechali na inną interwencję, zamknęli szybę i odjechali.
Niezbyt daleko. Zatrzymali się przy strażniczkach miejskich stojących na skrzyżowaniu. Po krótkiej rozmowie wrócili. I "zajęli się" panem Łukaszem. - Odciągnęli go na siłę od tego człowieka, nie pytając, czy mu pomóc, czy wezwać pogotowie - relacjonuje Błaszyk.
- Policjanci zostali wezwani ze względu na znieważenie strażniczek miejskich. Taka informacja do nas wpłynęła i z taką informacją policjanci pojechali na miejsce - mówi st. asp. Sławomir Konieczny, rzecznik prasowy komendanta wojewódzkiego policji w Gorzowie Wielkopolskim.
Pan Łukasz trafił na komendę. Strażniczki zeznały, że był wobec nich opryskliwy i agresywny. Mężczyzna przyznaje, że wcześniej wypił kilka piw - potwierdziło to badanie alkomatem.
Emocje i alkohol mogło mieć wpływ na jego zachowanie. Jednak jak twierdzi, nikogo nie uderzył i nie obraził. Reagował tylko na niezrozumiałą dla niego odmowę pomocy.
Nie komentują, są na urlopie
Straż Miejska nie komentuje sprawy. Komendant i jego zastępca są na urlopach. Wolne, do odwołania, mają też obie strażniczki. Ich telefony są wyłączone.
Postępowanie strażniczek zdecydowała się wytłumaczyć rzecznik urzędu miasta. - Panie zajmowały posterunek stały - zajmowały się ruchem osób opuszczających imprezę Moto Racing Show, było tam bardzo dużo ludzi - nie powinny, wręcz nie mogą opuszczać swojego stanowiska – podkreśla Jolanta Cieśla, rzecznik prasowy Urzędu Miasta w Gorzowie Wielkopolskim.
Pan Łukasz musi się liczyć z tym, że stanie przed sądem. Dla obu strażniczek sprawa skończyła się na złożeniu notatki służbowej. - Używał nieparlamentarnych słów, więc trudno, żeby strażniczki reagowały, w taki sposób, jak sobie to wyobrażamy - kwituje Cieśla.
mac/facPoprosił o pomoc, stanie przed sądemhttp://www.tvn24.pl/11083,1,prosto_z_polski.html Niedziela, 15 stycznia Przez dwa tygodnie szary hyundai stał na pasie awaryjnym trasy ekspresowej S8 biegnącej przez Warszawę. Był nieoznakowany i nieoświetlony ale ani według policji, ani straży miejskiej samochód nie stanowił zagrożenia dla ruchu. Niedawno auto zniknęło. Jednak jak dowiedział się reporter TVN24, to nie żadna z wymienionych służb go odholowała. Według operatora drogi auto nigdy nie powinno się tam znaleźć. czytaj dalej »Niedziela, 15 stycznia Kosztował prawie 200 tys. zł, ma napęd na cztery koła i bagażnik, który pomieści zaledwie dwa węże gaśnicze. To częściowy opis nowego "wozu strażackiego", a dokładniej "specjalnego pojazdu rozpoznawczego" zakupionego przez podoficerską szkołę Państwowej Straży Pożarnej w Bydgoszczy dla jej komendanta Marka Misia. Sam komendant nie widzi nic złego w zakupie pojazdu, bo - jak twierdzi - ma on służbowe przeznaczenie. czytaj dalej » Niedziela, 18 grudnia W marcu w Warszawie powstał pierwszy specjalny ośrodek terapeutyczny dla dzieci niepełnosprawnych. Dla wielu rodziców był on szansą na normalne życie, a dla ich pociech na dobry rozwój. Jednak po zaledwie 10 miesiącach władze placówkę likwidują. Dlaczego? - Bo zmieniła się ustawa - tłumaczą urzędnicy. A rodzice nie potrafią tego zrozumieć i są załamani. "Dali nam nadzieję, a teraz ją odbierają", "Czuję się jakby podcięli mi skrzydła" - żalą się. czytaj dalej » Niedziela, 18 grudnia Na warszawskiej Pradze doszło do serii niepokojących pożarów. Paliło się 20 kamienic i dziwnym trafem tylko tam, gdzie doszło do reprywatyzacji domów. Wygląda to tak jakby ktoś chciał się pozbyć lokatorów zajmujących prywatne - obecnie - kamienice. Hipotezy takiej nie wyklucza nawet policja. Nie zmienia to jednak w niczym faktu, że zima za pasem a wielu ludzi - ofiar pożarów - nie ma prądu, gazu ani centralnego ogrzewania. czytaj dalej »Piątek, 16 grudnia Awans jako forma kary dla niesfornego pracownika? Burmistrz Lęborka mianował komendantem straży miejskiej funkcjonariusza, za którym ciągnie się sprawa tajemniczej alkoholowej libacji. czytaj dalej » Piątek, 8 grudnia O tym, że choruje na ostrą białaczkę szpikową dowiedziała się 6 tygodni po urodzeniu drugiego synka. Najpiękniejszy czas w życiu kobiety, w jej przypadku stał się koszmarem. Radość z narodzin przesłoniła choroba nowotworowa. Chłopcy zostali pod opieką taty, pani Wiesława walczy o życie w Klinice Hematologii i Transplantologii Gdańskiego Uniwersytetu Medycznego. Jest już po dwóch chemioterapiach i wciąż szuka dawcy szpiku kostnego. czytaj dalej » Piątek, 6 grudnia Miała być najnowocześniejsza na wschód od Wisły sortownia śmieci, a jest śmietnisko i zakopywanie odpadów w ziemi. W Studziankach na Podlasiu wciąż trwa budowa zakładu, choć udowodniono, że już złamano tam prawo. Śmieci - zamiast utylizować - wrzucano do dołów bez żadnych osłon chroniących przed skażeniem. A wszystko to w sąsiedztwie Puszczy Knyszyńskiej i obszarów chronionych programem Natura 2000. czytaj dalej » Piątek, 2 grudnia Syn burmistrza Zakopanego kupił na niezwykle atrakcyjnym terenie stary drewniany domek. W tajemniczych okolicznościach budynek spłonął, a właściciel postanowił odbudować go w "nieco" zmienionej formie. Betonowy kolos nie przypomina zakopiańskiej architektury, jest więc niezgodny z prawem. Ale rośnie w oczach, a nadzór budowlany rozkłada ręce. czytaj dalej » Piątek, 2 grudnia - Proszę wziąć numer konta i dać tytuł: "Zadośćuczynienie za świństwa wyrządzone Wyższej Szkole Menedżerskiej w Legnicy, która jest sprawiedliwą uczelnią (...) I wpłacam niniejszym 600 tys. złotych - uniżony sługa (…) Maciej Wowk" - usłyszał od prorektora uczelni pan Maciej, który wraz z innymi studentami nie może doprosić się o swój dyplom licencjacki. Podejrzewają oni, że uczelnia blokuje ich wydanie, ponieważ kontynuują studia w innej szkole. Władze Szkoły odpierają zarzuty i twierdzą, że winni są sami studenci, którzy nie spełnili "podstawowych obowiązków". Jakich? Nie chcą ujawnić. czytaj dalej » | |  (2)  (6)  (10)  (36)  (3)  (2)  (2)  (1) |