Opcje drukowania: Tylko tekst  |  Pełna wersja

NIE MIAŁA SIŁ SAMA WEJŚĆ NA LÓD

Sarenka nie syrenka, wyłowiona z wody

Sarenka nie syrenka, wyłowiona z wody
Fot. Kontakt TVN24\JacekSyrenka została fachowo ogrzana
Ta syrenka nie przepłynęła wprawdzie 140 kilometrów na krze jak legendarny już pies Baltic, ale i tak gratulacje należą się panu Jackowi, który wyciągnął ją z lodowatej rzeki. Nasz internauta sarenkę ogrzał, nakarmił i sfotografował... a zdjęcia przesłał na platformę Kontakt TVN24.
Dwa dni temu podczas spaceru nad rzeką "Myślą" w Namyślinie (woj. zachodnio-pomorskie) pana Jacka zaniepokoił odgłos skrobania o lód.
Takiego PR-u Polska nie miała od czasu słynnego hydraulika. Pies uratowany... czytaj więcej »
- Podbiegłem i zauważyłem skrajnie wycieńczoną sarenkę, która próbowała wyjść na brzeg z wody. Długo nie myśląc przebiegłem przez zamarzniętą rzekę i delikatnie podważyłem sarenkę ,tak aby mogła wejść na lód - relacjonuje.

Po ogrzaniu do lasu

Zwierzątko trafiło na snopek siana i zostało przykryte kurtką. Pan Jacek sarenkę zabrał do domu, ogrzał i osuszył. A po kilku godzinach, gdy "mała" doszła do siebie, odwiózł ją z powrotem i wypuścił na wolność.



jaś ram/k
Publikacja: 05:51 10.02.2010 / Kontakt TVN24
© TVN24
« powrót