Opcje drukowania: Tylko tekst | Pełna wersja ![]() HENRY: ZŁODZIEJ CZY PRAGMATYK?Oszust bez skazyJest ambasadorem UNICEFU, nie wytrzymał, gdy został nazwany "czarnym g...", a na boisku porusza się z gracją niespotykaną nawet w Brazylii. Thierry Henry był bez skazy. Do środy. W kluczowym momencie meczu z Irlandią, Francuz zagrał ręką. Okrzyknięto go największym oszustem światowej piłki. On sam kiedyś powiedział o sobie: "Moją obsesją jest chęć pozostawienia po sobie śladu". Była 103. minuta paryskiego barażu. Irlandię od rzutów karnych dzieliło naprawdę niewiele. Po rzucie wolnym piłka trafiła do Henry'ego, a ten po dwukrotnym (!) przyjęciu piłki ręką podał do Gallasa tak, że temu nie pozostało nic innego jak umieścić piłkę w bramce. Czy to jednorazowy wybryk, pech, a może znak, że Henry się starzeje? Odpowiedź może dać przebieg kariery Francuza. Za oknem bloki Henry od początku miał pod górkę. Jego ojciec był emigrantem z Gwadelupy, matka z Martyniki. Młody Thierry dorastał w podparyskiej dzielnicy Les Ulis. Na początku lat 80-tych było tam jeszcze względnie spokojnie, 20 lat później zapłonęły samochody. Sześć bramek Utalentowany 7-latek rozpoczął treningi w miejscowym, dzielnicowym klubie. Gdy miał lat 13 dostrzegł go skaut Monaco. Nie miał innego wyjścia - klub Francuza wygrał 6:0, a wszystkie bramki zdobył Henry. Skaut postawił sprawę jasno - młodzian trafi do słynnej akademii Clairefontaine, a potem do Monaco, jeśli poprawi wyniki w nauce. Trzy lata później Henry był już w Monte Carlo. Znalazł ojca W pierwszym sezonie 1994/95 zdobył trzy bramki. W trzecim dostał powołanie do reprezentacji. Wziął z nią udział w mistrzostwach świata w 1998 roku i zdobył złoty medal. Po znakomitym sezonie trafił do Juventusu Turyn, ale kariery w Piemoncie nie zrobił. Rękę wyciągnął do niego znany z czasów Monaco Arsene Wenger i sprowadził do Londynu, gdzie właśnie został trenerem Arsenalu. - To mój piłkarski ojciec - mówił wtedy 22-latek. Odwdzięczył się z nawiązką. Na Wyspach Francuz cztery razy był królem strzelców tamtejszej Premier League i z "Kanonierami" zdobył dwa mistrzostwa Anglii. Mundialowe nerwy Po drodze sięgnął po mistrzostwo Europy w 2000 roku i... zaliczył wpadkę na Mundialu 2002. Henry wtedy po raz pierwszy nie wytrzymał - wyleciał z boiska za czerwoną kartkę (w spotkaniu z Urugwajem). Dwa lata później "grzeczny chłopiec" stał się mężczyzną. Poślubił angielską modelkę Nicole Merry. Niedługo potem na świat przyszła córeczka Tei. W 2008 roku sielanka się skończyła. Rozwodem. Henry zaczął narzekać, że bark mu nowych wyzwań, że chce grać o najwyższe cele. I trafił do Barcelony, z którą sięgnął po Puchar Europy. Reklamowy ambasador W życiu prywatnym, poza rozwodem, Henry był zawsze kreowany na kryształowego człowieka. Przed Mundialem w Korei i Japonii został ambasadorem UNICEFU. Rozgrywa towarzyskie mecze, z których dochód jest przekazywany potrzebującym dzieciom. Gdy Luis Aragones, były już selekcjoner kadry Hiszpanii, w trakcie treningu zwrócił się do Fernando Reyesa, ostrzegając go przed "czarnym g..." Henry szybko zareagował. Razem z firmą Nike rozpoczął kampanię "Stand up - Speak up", która przekazuje antyrasistowskim fundacjom pieniądze zebrane ze sprzedaży biało-czarnych bransoletek. Wsparł także Samuela Eto'o, gdy kibice obrażali go udając małpy. Przeprosił Kryształowy człowiek musi się dobrze sprzedać. Henry jest twarzą takich firm jak Gillette, czy Pepsi, gdzie w reklamach zawsze gra uśmiechniętego i lekko stremowanego. Bo Henry właśnie taki jest. Prywatnie cichy i zamknięty, a elegancki i skuteczny na boisku. Ostatnio jednak coraz bardziej pragmatyczny, a po zdobyciu kolejnych trofeów coraz bardziej wypalony. Dlaczego zagrał ręką z Irlandią nie dowiemy się nigdy. Gdy kończyliśmy ten tekst na koncie Twitter pojawił się wpis Henry'ego. - Przepraszam jeśli ktoś czuje się teraz urażony - napisał jak na kryształowego przystało. A jak na pragmatyka, może się pakować na Mundial. kcz//mat © TVN24 « powrót | ||||