Opcje drukowania: Tylko tekst  |  Pełna wersja

OBSŁUGA KLIENTA WEDŁUG PRACOWNIKA EUROBANKU

"Wstyd i hańba". Banku czy dłużnika?

Krzyki, wyzwiska i groźby - to metody windykacji długów w wykonaniu pracowników Eurobanku. Pan Włodzimierz chciał odroczyć spłatę raty kredytu. Zamiast ugody czy chociaż negocjacji otrzymał serię grubiańskich telefonów.
"- Wstyd i hańba. Żona się z pana śmieje już? Dzieci się z pana śmieją?
- Proszę Pana
- Znalazł się pan W. Nie będziemy rozmawiać, nie umiem oddać pieniędzy, bo jestem nieudolny, tak?"
Liczba nieterminowo spłacanych kredytów hipotecznych wzrosła w Stanach... czytaj więcej »


W takiej formie pracownicy Eurobanku egzekwują spłatę zaległej raty kredytu od pana Włodzimierza z Gdańska. Pan Włodzimierz rozmowy nagrywał. Co więcej, informował, że nagrywa. Tonu indykatora to nie zmieniło.

"- Ale zdaje sobie pan sprawę, że ja w tej chwili pana nagrywam?
- Bardzo dobrze panie W., proszę nagrywaj pan, ja się trzymam zgodnie z procedura, którą narzucił na mnie Eurobank. I wszystko mamy zgodnie z prawem, panie W."

Zapłacił za mało

Wszystko zaczęło się w lutym, kiedy pan Włodzimierz pożyczył w banku 20 tysięcy złotych. Spłacał raty regularnie, ale popadł w kłopoty. W październiku i listopadzie zamiast 1200 złotych w sumie zapłacił kolejno 300 i 200 złotych. Do banku napisał pismo, w którym poprosił o zmniejszenie wysokości miesięcznej raty.
Pracownik lubelskiego Eurobanku straszył klienta, który spóźniał się ze... czytaj więcej »


Pisemnej odpowiedzi nie było, ale na reakcję banku nie musiał długo czekać. Zaczęły się telefony.

"- Ma pan problemy z zapamiętaniem paru rzeczy tak?
- A ma pan problem z kulturą.
- Cwaniaka pan próbuje zgrywać. Panie W., pan jest niżej, panie W., Eurobank jest wyżej i to my panu zrobimy, i pana cwaniactwo wyjdzie panu bokiem"

"My z takimi ludźmi nie będziemy współpracować"

Pracowników działu windykacji, jak mówi pan Włodzimierz, nie interesowały propozycje zmniejszenia rat.

"- My z takimi ludźmi nie będziemy współpracować. I ja na pewno, panie W. będę na rozprawie, jak będzie pan sądzony w sprawie kodeksu karnego
- Dobrze, nie ma problemu
- I zobaczymy, panie W., jak dostanie pan wyrok, to zobaczymy, kto będzie się wtedy śmiał."

"Na niczym się pan nie zna"

Wojna wywołana w internecie przez grupę aktywnych klientów niezadowolonych... czytaj więcej »
Takich telefonów odebrał kilka. Od różnych osób. Słyszał między innymi, że jest nieudolny, że harmonogram spłaty traktuje jak papier toaletowy i że w wieku 50 lat na niczym się nie zna. - Musiałem iść do sąsiadów, wziąć leki uspokajające. Bo jeżeli ktoś chce mnie na podłodze położyć spać lub do więzienia wsadzić, to każdy człowiek przeżyje stres – opowiada dłużnik.

Zdaniem gdańskiej rzecznik praw konsumenta takie traktowanie klienta jest niedopuszczalne. - Te rozmowy są skandaliczne. Jeżeli klient rzeczywiście ma problemy finansowe i nie był w sanie spłacić ostatnich rat, ale nie chował głowy w piasek, wysłał pismo, poprosił pomoc i zawarcie ugody, to nie ma w ogóle żadnego powodu, żeby nękać go telefonami – podkreśla Alina Rocka.

A reklamacja była?

TVN24 zapytało centralę Eurobanku we Wrocławiu, co myśli o takich metodach nakłaniania dłużnika do spłaty długu. - Czy ten pan zgłosił reklamację? Czy została uznana? Jeśli to zrobił, prawdopodobnie zostałaby uznana i przeprosilibyśmy klienta za ten ton - mówi Alina Stahl, dyrektor departamentu PR i komunikacji.

Jeśli w banku łamane są procedury, pracownikom grożą kary. W zależności od skali przewinienia konsekwencje mogą być różne, ze zwolnieniem z pracy włącznie.

kaw,ŁUD, jaś//mat,kwj
Publikacja: 18:52 18.11.2009 / TVN24
© TVN24
« powrót