Opcje drukowania: Tylko tekst  |  Pełna wersja

DRAMATYCZNA DECYZJA, CZY BRAK WYOBRAŹNI?

Matka z półtorarocznym dzieckiem w zagazowanej hali

TVN24
W cieniu wtorkowej wielkiej bitwy o Kupieckie Domy Towarowe rozgrywały się dziesiątki mniejszych dramatów. O jednym z nich opowiadała matka półtorarocznego dziecka, która razem z nim znalazła się w centrum tych wydarzeń. Zapewniała, że pod KDT przyszła ze swoim synkiem bo nie spodziewała się tak ostrej reakcji policji. Na pewno?
- Myślałam, że jest inne prawo. Nie spodziewałam się - powtarzała kobieta w rozmowie z reporterem.
Potłuczone szyby, wyrwane drzwi, spalony kontener, walające się deski,... czytaj więcej »
Ten dociskał i pytał, czy to rozsądne by matka tak bardzo narażała życie swojego półtorarocznego synka?

"Paść ofiarą gazu"

Kobieta, córka właściciela jednego z butików, nie chciała odpowiedzieć wprost. Zapytana, czy nie szkoda jej, że przyszła z synem i weszła do hali, odparła krótko: "A panu nie szkoda, że tak się pan wypowiada?". Reporter emocjonalnie odparł: "Pytam panią jako matkę". - Proszę mi nie zadawać takiego pytania - denerwowała się kobieta, podkreślając, że nikt, kto nie jest w sytuacji kupców, nie zrozumie ich sytuacji.
Zawiadomienie do prokuratury ws. działań ochroniarzy przed KDT zapowiedział... czytaj więcej »


- Walczę o to, żeby utrzymać to dziecko, żeby miało co jeść, żeby miało gdzie spać, a nie żeby się tułało od ulicy do ulicy - próbowała tłumaczyć w coraz większych nerwach.

Dziennikarz nie odpuszczał: - Dlatego dziecko miało paść ofiarą gazu?

Odpowiedzieć pomógł mężczyzna, stojący obok (najprawdopodobniej ojciec malucha): - (Dziecko) Miało pokazać ludziom, którzy mają sumienia, by nie puścili tego gazu.




ŁOs//mat
Publikacja: 19:42 21.07.2009 / tvn24.pl
© TVN24
« powrót