Opcje drukowania: Tylko tekst  |  Pełna wersja

OD PONAD DOBY 200 OSÓB CZEKAŁO NA ZAPISY

Lecą głowy za koszmarne kolejki do żłobków

TVN24
To ona odpowiada za dantejskie sceny, które miały miejsce przed trzema żłobkami, należącymi do ZOZ - mówi stołeczny ratusz i odwołuje dyrektorkę Zakładu Opieki Zdrowotnej na Targówku. Przez całą noc koczowało pod żłobkami ponad dwustu rodziców. Jedna z tych osób zemdlała. Wszystko przez to, że dzieci zapisywane są tylko raz w roku.
- To jest kupa śmiechu - takie ironiczne komentarze można usłyszeć od stojących w kolejce. Ale nikomu do śmiechu nie było. Jak pisze tvnwarszawa.pl, niektórzy rodzice nawet przez 30 godzin koczowali przed trzema żłobkami, należącymi do Zakładu Opieki Zdrowotnej. Zapisy ruszyły o siódmej rano.

Burmistrz przeprasza, dyrektor rezygnuje
      To jest karygodne i naganne. Przepraszam wszystkich państwa. Poproszę panią dyrektor o wyjaśnienia. Jeżeli okaże się, że zaniedbanie wynika ze strony ZOZ-u, poproszę panią prezydent o to, żeby pani dyrektor przestała tutaj pracować      
Grzegorz Zawistowski, burmistrz


Decyzję o tym, że rekrutacja prowadzona jest tylko raz w roku zdecydował burmistrz Targówka. Urząd Miasta stołecznego Warszawa zapowiedział, że zaapeluje do burmistrza o zmianę wadliwej procedury.

Tymczasem sam burmistrz, Grzegorz Zawistowski pojawił się w środę rano przed żłobkiem. - To jest karygodne i naganne. Przepraszam wszystkich państwa. Poproszę panią dyrektor o wyjaśnienia. Jeżeli okaże się, że zaniedbanie wynika ze strony ZOZ-u, poproszę panią prezydent o to, żeby pani dyrektor przestała tutaj pracować - mówił Zawistowski.

Dyrektor Zakładu Opieki Zdrowotnej na Targówku, Jolanta Lentowicz przyznawała, że zapisy można było zorganizować lepiej. - Na pewno się to zmieni. Wnioski będą przyjmowane przez cały rok - obiecała. Jednak jak sama przyznaje, sytuacja ją przerosła. - Pełniłam obowiązki dyrektora, ale dłużej nie zamierzam - powiedziała Lentowicz dziś rano. Za słowami poszły czyny. Jak poinformowała TVN Warszawa, kilka godzin później wiceprezydent Jarosław Kochaniak złożył podpis pod jej odwołaniem.

Wreszcie znikną kolejki?

W sprawie żłobków interweniował także wiceprezydent Włodzimierz Paszyński. - Zaproponowałem burmistrzowi włączenie trzech żłobków do zespołu placówek miejskich. W naszych żłobkach nie ma podobnych problemów - mówił po spotkaniu z władzami dzielnicy. Jeżeli tak się stanie, zapisy do trzech feralnych placówek będą odbywać się przez cały rok.

Bo połowę żłobków zamknięto

Skąd ta dramatyczna sytuacja? W Warszawie funkcjonuje obecnie tylko 50 żłobków, a jeszcze 10 lat temu było ich 100. Stopniowo je jednak likwidowano.

Jak donosi portal tvnwarszawa.pl, na przyjęcie do stołecznych żłobków czeka obecnie aż dwa tys. dzieci.

Okolice zdarzenia w Zumi.pl


Więcej w "Prosto z Polski" o godz. 17.10 na antenie TVN24.

mon, tka//kwj/kdj
Publikacja: 15:55 01.04.2009 / TVN24, TVN Warszawa
© TVN24
« powrót