Opcje drukowania: Tylko tekst  |  Pełna wersja

GENERAŁ O "DOJRZEWANIU DO WOLNOŚCI"

Jaruzelski: Wałęsa wolał Kiszczaka niż mnie

TVN24
- Wszystko musi dojrzeć – tak gen. Wojciech Jaruzelski tłumaczył w "Kropce nad i" dlaczego tak długo Polska musiała czekać na legalizację Solidarności. W tym przypadku dojrzewać musieli komunistyczni liderzy. Ale, jak podkreślał generał, myśl, by podzielić się władzą, zaczęła dojrzewać już wcześniej.
Siadając przy Okrągłym Stole podobno wiedział, że "nikomu nie może ufać... czytaj więcej »
- Już w 1980-81 roku kiełkowała myśl porozumienia. Odbyło się wtedy przecież "Spotkanie trzech", w którym wzięli udział prymas Józef Glemp, Lech Wałęsa i ja (odbyło się ono 4 listopada 1981 roku - red.). Ale stało się, jak się stało. Nie będę już w to wnikał. Później natomiast to był marsz... krok po kroku, z różnymi przeszkodami - przypominał generał Jaruzelski.

A że marsz do zalegalizowania Solidarności musiał trwać długo, bo do 1989 roku, to już inna sprawa. Jak zaznaczał generał, dla partii - nawet tuż przed rozpoczęciem obrad Okrągłego Stołu - "legalizacja Solidarności była trudna do przyjęcia, biorąc pod uwagę pamięć o tym, co działo się w ostatnich miesiącach 1981 roku". - Nie chcieliśmy gwałtownie oddać władzy - przyznał były prezydent.

Gen. Kiszczak lepszy?
Przełomowy moment Okrągłego Stołu?/TVN24
Miała być rozmowa o Okrągłym Stole, ale pytania o śmierć dwóch kapelanów... czytaj więcej »


Ale innego wyjścia, jak dopuszczenie Solidarności do głosu, w końcu nie było. - Nie dało się inaczej, bo nadrzędnym celem jaki nam przyświecał było głębokie i bolesne zreformowanie gospodarki. A do tego był potrzebny szerszy front uczestników, także Solidarności - oceniał generał Jaruzelski.

Gość "Kropki nad i" podkreślał też, że nieprawdziwe są opinie jakoby najważniejsze ustalenia zapadały "metodą spiskową" podczas obrad Okrągłego Stołu nie przy nim, a w rządowej rezydencji w Magdalence. - Tam nawet nie zostało przesądzone formalnie, czy to ja będę prezydentem. Ustaliliśmy tylko, że będzie on z ramienia partyjnego i że będzie miał szerokie kompetencje. Moje nazwisko padło nieoficjalnie. Ale Lech Wałęsa mówił później, że nie jestem właściwym kandydatem. Zgodziłby się natomiast na kandydaturę generała Kiszczaka. I ja nawet publicznie ogłosiłem później, że kandydować nie będę - zaznaczał gen. Wojciech Jaruzelski.

"Ugiąłem się przed rzeczywistością"
Okrągły Stół w ocenie gen. Jaruzelskiego/TVN24


Nie chciał jednak "w kategoriach dumy" oceniać swojej postawy w czasie i po obradach Okrągłego Stołu. – Ale pewne jest, że było to jedno z największych wydarzeń w historii. Nie "szablą odbierzemy", ale rozmową udało nam się dojść do zgody – podkreślał gość programu.

Tyle, że przy tym "dochodzeniu do zgody" bardzo długo partia nie widziała miejsca dla niektórych opozycyjnych działaczy, między innymi Jacka Kuronia i Adama Michnika. Według generała był to błąd, który wynikał z tego, że "Kuroń i Michnik uchodzili w oczach partii za najbardziej demoniczne postaci". – To był idiotyzm – przyznał otwarcie były prezydent.

Ale zarówno Kuroń jak i Michnik w końcu usiedli obok Lecha Wałęsy przy Stole. - Przewodniczący Solidarności postawił to jako warunek i my to zaakceptowaliśmy. Cieszę się, że tak się stało - podkreślał generał. - Nie ugiąłem się przed Wałęsą, ale przed rzeczywistością – zaznaczył jednak.

OBEJRZYJ CAŁĄ ROZMOWĘ Z GEN. JARUZELSKIM

ŁOs/tr
Publikacja: 21:28 03.02.2009 / TVN24
© TVN24
« powrót