Opcje drukowania: Tylko tekst  |  Pełna wersja

"TO PIERWSZY POLITYCZNY PROCES III RP"

Ziobro: prawda zwycięży, stanę przed sądem

TVN24/PAP/Paweł Kula
Zrzekam się immunitetu - oświadczył b. minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro po ponad godzinnym przemówieniu. Zapowiadał, że stawi czoła fałszywym zarzutom. - Przyszedł czas zemsty za walkę z korupcją, jest to zemsta za to, iż podejmowałem działania służące bezpieczeństwu Polski. To pokazuje prawdziwą Irlandię - grzmiał z trybuny sejmowej.
Były minister sprawiedliwości przemawiał w Sejmie, gdzie zaplanowano debatę nad wnioskiem o uchylenie mu immunitetu CZYTAJ WIĘCEJ. Do debaty jednak nie doszło, bo były minister sprawiedliwości sam zrzekł się immunitetu.
"Przestępcy w więzieniach głosowali na PO"
Jak poinformowała rzecznik marszałka, Ziobro złożył już w Kancelarii Sejmu oświadczenie o zrzeczeniu się immunitetu.

Zbigniew Ziobro uznał, że najlepszą obroną jest atak. W tym przypadku na Platformę Obywatelską. - Dziś, ponad wszelką wątpliwość, pod rządami Platformy Obywatelskiej przyszedł czas na procesy polityczne - mówił Ziobro. Według niego, baronowie paliwowi nie spodziewali się tak dobrego obrotu wydarzeń. - Dziś są oskarżani prokuratorzy, którzy ich ścigali, a przestępcy zacierają ręce - mówił polityk PiS. - W tym kontekście szczególnej wymowy nabiera fakt, że blisko 80 proc. przestępców w zakładach karnych oddało głos i okazało swe zaufanie PO. Ich nadzieje nie zostały zawiedzione. Nie można tego powiedzieć o lekarzach czy pielęgniarkach. Nie ma Irlandii, ale są zarzuty dla prokuratorów, którzy walczyli z przestępczością - grzmiał Ziobro.
"To proces polityczny"


Zbyt małe kompetencje

Były minister sprawiedliwości tłumaczył się też z tego, że akta w sprawie mafii paliwowej trafiły do Jarosława Kaczyńskiego. - Skala zagrożeń wynikająca z działań mafii paliwowej była tak duża, że przekraczała moje kompetencje jako prokuratora generalnego. Dlatego zdecydowałem się skontaktować z prezesem Kaczyńskim jako członkiem Biura Bezpieczeństwa Narodowego, organu odpowiedzialnego za bezpieczeństwo kraju i liderem ugrupowania rządzącego. Miał wtedy decydujący wpływ na kierunek polityki naszego państwa, a zagrożenie wymagało zmian w prawie - mówił były minister sprawiedliwości.
      Dziś są oskarżani prokuratorzy, którzy ich ścigali, a przestępcy zacierają ręce.      
Zbigniew Ziobro (PiS)


Miłoszewski deptał po piętach mafiozom

Ziobro bronił nie tylko siebie, ale i prokuratora Wojciecha Miłoszewskiego, który na spotkaniu z prezesem PiS, przedstawił mu materiały dotyczące mafii paliwowej. Na przełomie 2005 i 2006 roku Ziobro jako minister sprawiedliwości kazał krakowskiemu prokuratorowi, żeby ten ujawnił Kaczyńskiemu zeznania świadków. CZYTAJ WIĘCEJ

- Ostrze nienawiści zostało także skierowane w stronę prokuratora, który walczył z mafią paliwową. Deptał po piętach nie tylko mafiozom, ale także politykom, ludziom władzy - uważa. Zaznaczył, że za jego kadencji, jako ministra sprawiedliwości, skierowano 15 aktów oskarżenia ws. mafii paliwowej, a wcześniej przez 5 lat - tylko 9.

"Szef komisji mnie oszukał"

      Dla celów walki politycznej naruszono fundamenty praworządności. Będzie dalszy ciąg tej sprawy. Zamierzam z podniesionym czołem stanąć przed sadem, bo prawda zwycięży.      
Zbigniew Ziobro (PiS)
Według b. prokuratora generalnego, posiedzenie komisji regulaminowej, na której posłowie PO przegłosowali wniosek o uchylenie mu immunitetu, odbyło się niezgodnie z prawem. CZYTAJ WIĘCEJ - Świadczą o tym analizy sejmowych prawników. Wynika z nich, że o posiedzeniu powinienem być poinformowany trzy dni wcześniej, a nie tego samego dnia. Przewodniczący komisji mnie oszukał. Zapewniał, że posiedzenie odbędzie się po wakacjach - podkreślił. Przytoczył depesze IAR i PAP, w których szef komisji zapowiadał, że komisja zbierze się po wakacjach.
"Nie naciskałem"


Manipulacje przy wniosku

Następnie Ziobro przeszedł do wyliczania "manipulacji prokuratury" dotyczących wniosku o uchylenie mu immunitetu. - We wniosku nie ma uzasadnienia, jakim przestępstwem było ujawnienie akt prezesowi PiS. Ponadto, według prawa, akta śledztwa można udostępnić każdej osobie, jeśli zajdzie wyjątkowy przypadek. Nie ma kryteriów uznania wyjątkowości i decyzja należy do prokuratora - wyjaśniał. Dodał, że gdyby przyjąć argumenty autorów wniosku, każdy prokurator w Polsce byłby przestępcą. Polityk PiS przekonywał również, że wbrew temu, co jest we wniosku, Kaczyński miał zezwolenie na dostęp do informacji niejawnych. - Poza tym udostępnienie danych jednej osobie nie stanowi przestępstwa - powiedział powołując się na wyrok Sądu Najwyższego.

Po godzinie Ziobro postanowił zakończyć wystąpienie. - Dla celów walki politycznej naruszono fundamenty praworządności. Będzie dalszy ciąg tej sprawy. Zamierzam z podniesionym czołem stanąć przed sądem, bo prawda zwycięży – wzniośle zakończył Ziobro. Jego wystąpienie posłowie PiS nagrodzili go owacją na stojąco. Po chwili wrócił na mównicę i zrzekł się immunitetu.

Prezes PiS Jarosław Kaczyński powiedział, że nie będzie podważał decyzji Ziobry o zrzeczeniu się immunitetu. CZYTAJ WIĘCEJ

maki/iga
Publikacja: 13:46 03.09.2008 / TVN24
© TVN24
« powrót