Szkło kontaktowe Nowe wideo Fakty | Tagi: muzyka, koncert 06:03, 30.08.2010 /tvn24.pl RELACJA TVN24.PL Z ORANGE WARSAW FESTIVAL"Wieczór panieński" na Służewcu. Mika dał czaduDrugi dzień Orange Warsaw Festival należał do pięknych kobiet - Nelly Furtado, Moniki Brodki, Lisy Hannigan, Aury Dione i Agnieszki Chylińskiej. Artystki zaserwowały publiczności przepyszny tort różnych brzmień, od łagodnej irlandzkiej muzyki po ostre rockowe granie. W tym damskim gronie rodzynkiem, a raczej wisienką na torcie był Mika, który choć spóźniony, urządził na Służewcu prawdziwą fiestę. Drugi dzień festiwalu upłynął pod znakiem kolorowego popu - muzyki lekkiej, miłej i przyjemnej.Pogoda dopisała lepiej niż w sobotę. Podobnie jak publiczność, która na Służewiec przybyła znacznie liczniej. Na gwiazdę wieczoru - Nelly Furtado przyszło poczekać aż do północy. A nieoczekiwanym czarnym koniem festiwalu stał się Mika, który mało nie rozsadził sceny. Pozdrowienia z Danii Niedzielne granie otworzyła mało znana w Polsce artystka z Danii - Aura Dione. Chociaż pod sceną tłumów jeszcze nie było, Aura robiła wszystko, co mogła, by rozbujać zgromadzonych. - Dziękuję, że przyszliście. Jestem dumna, że mam taką publikę jak wy - mówiła wzruszona. Festiwalowiczów jej występ nie porwał. Ale piosenkarka zaśpiewała bardzo ciepło i dostała duże brawa. Grała też dłużej niż przewidywał program, a gdyby miała więcej czasu, z pewnością zagrałaby jeszcze więcej. - Mam tyle historii do opowiedzenia - powiedziała. A potem zaprosiła publiczność do wspólnej zabawy. - Jesteście tak cicho. Śpiewajcie ze mną, tańczcie ze mną, dajcie buziaka osobie obok - krzyknęła do tłumu. Na bisy nie starczyło już czasu, w kolejce czekała kolejna utalentowana kobieta - Lisa Hannigan. Mlodziutka Aura Dione na scenie (TVN24) Łagodna jak morskie fale Irlandka nazywana jest przez krytyków zjawiskiem. I nie bez kozery. Kiedy wyszła na scenę, popłynęły z niej przedziwne dźwięki instrumentów, które muzycy z jej zespołu sami tworzą. Za muzyką popłynął kojący głos Lisy. Sama grała najpierw na czymś, co przypominało skrzyżowanie fletu z tamburynem, następnie uderzyła w dziwaczne dzwonki, by w końcu przerzucić się na grę na pudełku, przypominającym znaleziony na strychu projektor do odtwarzania slajdów. Instrument brzmiał jak akordeon i chyba z akordeonem miał coś wspólnego. - Takiego instrumentarium jeszcze tu nie mieliśmy - mówił przed koncertem dyrektor artystyczny festiwalu Piotr Metz. I rzeczywiście - oprócz osobliwych akordeonów i cymbałków były też bardziej tradycyjne trąbki i cała kolekcja gitar. Lisa wykonała swoje największe przeboje "I don't know" i "Lille". Po każdej piosence kłaniała się uroczym "thank you" i "dziękuję" (które rzeczywiście brzmiało jak "dziękuję", a nie językowy połamaniec). Irlandka bardzo ciepło mówiła o swojej wizycie w Polsce. - Świetnie się bawimy. Mnóstwo jemy i pijemy dużo wódki - powiedziała. Hannigan odkryłam dopiero dzięki Orange Warsaw Festival i mogę śmiało powiedzieć, że to artystka naprawdę nieprzeciętna. Koncert był delicją dla ucha. Z wielką przyjemnością posłucham tej łagodnej jak morskie fale muzyki w jakimś bardziej zacisznym miejscu, popijając Guinessa i planując podróż na Zieloną Wyspę. Potem przyszła pora na finalistów konkursu "Wow! Music Award". Najpierw zaprezentowali się panowie z Afromental z piosenką "Rock'n'rollin Love", potem wystąpił Boogie Town z utworem "Emily", w końcu zaśpiewała Anna Bergendahl. Statuetka powędrowała w końcu do Afromental. Delikatne granie Lisy Hannigan (TVN24) Rock z góralskim akcentem Tak jak wczoraj, tłum pod sceną wyraźnie zgęstniał przed występem trzeciej w kolejności gwiazdy - Moniki Brodki. - Robię skok na głęboką wodę - powiedziała artystka rozpoczynając swój koncert. I skoczyła. Zaprezentowała materiał z nowej płyty, która ukaże się 20 września. Wokalistka odważnie zagrała premierowe, jeszcze nie opublikowane utwory na żywo. I obroniła się na piątkę. Monika przyzwyczaiła nas do delikatnych, subtelnych utworów, tymczasem nowa płyta będzie, jak się zdaje, dużo bardziej drapieżna. Pierwszy premierowy kawałek był uderzeniem w cięższe rockowe brzmienia. Ale w nowych piosenkach Brodki znalazły się też inspiracje góralskie, z załamaną góralską skalą i jodłowaniem. Brodka wypadła świetnie - i wyglądała świetnie, w oryginalnej biało-czerwonej kreacji z fantazyjnymi pomponami przy dekolcie. Zakończyła nietypowo, bo wykonaniem piosenki po francusku. Rozwija nam się i rośnie gwiazda - co do tego nie mam wątpliwości. Od ostatniej płyty artystki trochę wody upłynęło, ale ten czas był jej potrzebny. I całe szczęście, że nie spieszyła się z kolejnym krążkiem. Dojrzała, gra inaczej, odważniej, daje więcej z siebie. Moniko - brawo. Disco szał Kolejny artysta - Mika - wyszedł na scenę z 40-minutowym opóźnieniem. Ale szybko obiecał, że zrobi wszystko, co w jego mocy, by fani zapomnieli o jego spóźnieniu. I natychmiast porwał ich do tańca swoim największym przebojem "Relax - take it easy". Nie przepadam za muzyką a la lata 80 i stylem disco, ale jedno trzeba Mice przyznać - naprawdę musiał ciężko pracować nad głosem (wiadomo, że brał lekcje u rosyjskiej śpiewaczki operowej Ałły Ardakowej). Za taki głos bez syntezatora należy się szacunek. Artysta na konferencji prasowej przed koncertem mówił o tym, że granie na żywo jest dla niego niezwykle ważne. - Cieszę się, że teraz to podstawa moich występów - przyznał. Mika przeszedł odwrotną do typowej drogę kariery - najpierw pojawił się w Internecie, co pozwoliło mu zdobyć popularność, a dopiero potem ludzie zaczęli kupować jego płyty. Mika mówił także, że bardzo ważni są dla niego fani. - Jestem tu dzięki nim. Są bardzo zaangażowani, czasem śpią pod moim domem i podróżują ze mną - wyznał artysta. Jak sukces zmienił jego życie? - Nie będę udawał, że pieniądze nie są ważne - powiedział z rozbrajający uśmiechem. - Dzięki nim możesz zrobić to, co chcesz - dodał. Mika i jego show (TVN24) Chylińska (nie) spuszcza z tonu Potem disco ustąpiło miejsca trochę mocniejszej muzyce. Na scenę weszła Agnieszka Chylińska. Na ostatnim koncercie, jaki pamiętam (a było to dość dawno temu), Chylińska miała przerwę w zębach, nadwagę i fatalną fryzurę. Ostatnio częściej obecna była w telewizji i kolorowych gazetach, gdzie pokazywała swój zmieniony wizerunek. Na żywo wygląda jeszcze lepiej. - Bardzo się cieszę, że zdążyłam jeszcze wystąpić na Orange Warsaw - powiedziała na początku show. W trakcie koncertu komentarzy rzucała sporo. - Teraz będzie taka piosenka, żeby się d... ruszały. Znaczy, przepraszam, dziewczęta - mówiła zapowiadając "Zimę". Kontakt z publicznością - rewelacyjny. Repertuar był o wiele łagodniejszy od dawnych piosenek O.N.A. Chylińska poszła zdecydowanie w stronę dance i popu. Czy dobrze? Publiczność chyba wystawiła jej najlepszą ocenę. Pod sceną było czyste szaleństwo. Agnieszka Chylińska wciąż ma muyczny "pazur" (TVN24) Nelly jak ptak O północy na scenę wyszła największa gwiazda wieczoru - Nelly Furtado. Rozpoczęła hitem "Maneater". Potem było kilka piosenek po hiszpańsku, Nie zabrakło największych hitów artystki - "I'm like a bird", który publiczność próbowała śpiewać razem z artystką, "Turn off the light", "All good things" i "Give it to me". Nelly dziękowała Polsce w kilku językach - po angielsku, hiszpańsku i polsku. - Cudownie znowu tu być - mówiła. Zagrała też kilka piosenek ze swojego pierwszego albumu "Whoa Nelly". Miała też dla fanów niespodziankę - nową premierową piosenkę "Girlfriend in this city". Zagrała również cover "This is the world we live in", a potem "Forcę". Dla Furtado występy przed kilkunastotysięczną publicznością to chleb powszedni. Wszystko jest perfekcyjnie dograne, każdy gest - i jej, i towarzyszącego jej zespołu - idealnie wypracowany, każdy krok zaplanowany. Bez wątpienia to wielkie show z efektami specjalnymi. Ale czy coś więcej? Jak pamiętam, podobne komentarze pojawiły się po koncercie Madonny w zeszłym roku. Pełen profesjonalizm, doskonałe widowisko, wystudiowane tak, że gubi się w nich naturalność grania na żywo. Nelly znalazła chyba jednak równowagę. Nikt nie wyszedł z koncertu rozczarowany. Za drogo, a nic nie widać Ci, którzy na Służewcu byli, są jak zwykle podzieleni w swych opiniach na temat festiwalu i jego organizacji. Ale narzekania nie dotyczyły muzyki - koncertami prawie wszyscy byli zachwyceni. Pochwały zebrała szczególnie Courtney Love, no i oczywiście Edyta Bartosiewicz. Absolutnym przebojem niedzieli był Mika. Trochę szkoda, że pierwszego dnia trybuny świeciły pustkami, bo festiwal pokazał artystów ciekawych, rzadko granych (poza Edytą Bartosiewicz) w komercyjnych stacjach radiowych, a słuchanie na żywo Courtney Love czy Kim Nowak to rarytas. Drugi dzień należał do artystów, których hity grane są czasem do znudzenia, ale przyciągają większą publiczność. Moimi faworytami pozostaną artyści, którzy niekoniecznie królują na listach przebojów - Kim Nowak z jego garażowym rockiem (aż trudno uwierzyć, że trzech facetów potrafi zrobić taki hałas) i delikatna Lisa Hannigan, której lepiej jednak słuchać w ciepłej piwniczce niż na festiwalu na świeżym powietrzu. Jej brzdąkające instrumenty trochę się w tym zgubiły. Zobacz relację z pierwszego dnia festiwalu Joanna Kocik/mtom Dodaj do: "Wieczór panieński" na Służewcu. Mika dał czaduhttp://www.tvn24.pl/0,1671372,0,1,wieczor-panienski-na-sluzewcu-mika-dal-czadu,wiadomosc.htmlPodyskutuj (12) 30.08.2010 | ~szwedaChytry Dwa Razy Traci.! organizatorzy,niezadowoleni,mało ludzi,same straty.Za ... Pozostałe informacje Najsilniejszy skład Polski wymęczył 1:0. Gol Perquisa19:00 SKROMNA WYGRANA POLAKÓW W KLAGENFURCIE![]() Skuteczny Damien Perquis i pewny w bramce Wojciech Szczęsny wystarczyli na słabych i myślących o wakacjach Słowaków. Po wygranej...czytaj dalej » Zobacz "anatomię chmury burzowej"18:37 tvnmeteo.pl - CUMULONIMBUS POWSTAŁ W 15 MINUT![]() NASA opublikowała kolejne zdjęcie chmury burzowej, sfotografowanej przez naukowców w ramach projektu DC3. Cumulonimbus utworzył...czytaj dalej » Wydobyli ostatnie ciało | |||||||||||||||||||||||||||||||||||||||
![]() ![]() |
![]() ![]() |
![]() ![]() |


![]() ![]() |
![]() ![]() |

![]() ![]() |
![]() ![]() |




![]() ![]() |

![]() ![]() |


| Kursy walut | ||
| USD/PLN | 0.0000 | - |
| EUR/PLN | 0.0000 | - |
| CHF/PLN | 0.0000 | - |
| EUR/USD | 0.0000 | - |
| Notowania | ||
| mWIG40 | 2245.61 | -0.29% |
| WIG | 36860.7 | +0.02% |
| WIG20 | 2037.18 | +0.07% |








