Fot. PAPKamil Kosowski walczy o piłkę z Cristianem Tanase z Rumunii
Franciszek Smuda obiecywał, że już w meczu z Rumunią zobaczymy nowy styl kadry. Minął się z prawdą - Polacy po grze przypominającej ostatnie mecze Leo Beenhakkera i Stefana Majewskiego przegrali w Warszawie z Rumunią 0:1. W środę okazja do rehabilitacji w sparingu z Kanadą.
Od sobotniego spotkania w Warszawie selekcjoner piłkarskiej reprezentacji Polski Franciszek Smuda zaczął budowę drużyny narodowej na finały Euro 2012.
Kadrowicze przez cztery dni trenowali w Grodzisku Wielkopolskim, a w piątek przenieśli się do stolicy, gdzie wieczorem przeprowadzili trening na stadionie Legii. Debiutujący w roli selekcjonera Smuda powiedział, że "reprezentacja ma swój styl" i chwalił podopiecznych za ogromne zaangażowanie.
Tego w pierwszej połowie Polakom odmówić nie można, choć Lepiej rozpoczęli Rumuni. Swoją sytuację miał Niculae, ale Kuszczak pewnie bronił.
Polacy odpowiedzieli w 26. minucie. Najlepszy po naszej stronie Obraniak zagrał prostopadle do Jelenia, ale napastnik Auxerre huknął prosto w bramkarza. Potem podopieczni Smudy niby przeważali (świetną okazję miał Kuba Błaszczykowski, niestety... potknął się o własne nogi), ale na tablicy wyników cały czas widniał napis "0:0".
W końcówce kompletnie pogubił się Adam Kokoszka. Obrońca Empoli w niegroźnej wydawało się sytuacji, podał wprost do Maricy. Ten strzelił nonszalancko.
Zrobił numer kumplowi
Co działo się w szatni, tego nie wiemy, ale po wyjściu po stronie Polaków nie było żadnych zmian. Nasi zawodnicy grali słabo i bez pomysłu. W 58. minucie goście przeprowadzili akcję lewym skrzydłem. Piłka trafiła do Davida Niculae, a klubowy kolega Ireneusza Jelenia przelobował Kuszczaka. Na obronę golkipera Manchesteru United trzeba podać, że piłka odbiła się jeszcze od nogi Kokoszki.
W końcówce spotkania Sławomir Peszko miał dwie znakomite okazje. W pierwszej gdy miał przed sobą tylko bramkrza, strzelił prosto w niego. W drugiej, minął golkipera, ale mając przed sobą pustą bramkę potknął się o własne nogi. Obrazek pokazujący nieporadność naszych zawodników niemal w całym spotkaniu. Po chwili sędzia zakończył spotkanie, a piłkarzy pożegnały gwizdy.
Zapomnieć!
Wielkiej tragedii z porażki robić nie można - debiuty na ławkach trenerskich przegrywali już nie tacy, a głównym celem Smudy jest Euro 2012. Drobne pozytywy to dobre połowy Obraniaka i Kosowskiego. Minus to z pewnością brak koncepcji, stylu, umiejętności. Słabo zagrał Błaszczykowski, Kowalczyk, Peszko, Lewandowski. Okazja do rehabilitacji w środę w Bydgoszczy. Kanadyjczycy aż tak "mocni" jak Rumuni nie są.
Polska - Rumunia 0:1 (0:0) Bramka: Daniel Niculae (58).
Żółte kartki: Robert Lewandowski, Adam Kokoszka - Mirei Radoi, Paul Codrea. Sędziuje: Mensahe Mashiah (Izrael).
Polska: Tomasz Kuszczak - Marcin Kowalczyk, Michał Żewłakow (90. Maciej Sadlok), Adam Kokoszka, Piotr Brożek - Jakub Błaszczykowski (79. Sławomir Peszko), Dariusz Dudka, Ludovic Obraniak (79. Roger Guerreiro), Kamil Kosowski (74. Maciej Rybus) - Robert Lewandowski (69. Patryk Małecki), Ireneusz Jeleń Rumunia: Costel Pantilimon - Vasile Maftei (77. Cristian Sapunaru), Mirel Radoi, Cristian Chivu, Razvan Rat - Mihai Roman (46. Banel Nicolita), Paul Codrea (51. Tiberiu Ghioane), Iulian Apostol, Cristian Tanase (68. Dorin Goian)- Daniel Niculae, Ciprian Marica (61. Gheorghe Bucur)