![]() Fot. EPAArabowie się przebudzili Gniew arabskiej ulicy obalił trzech dyktatorów. Hosni Mubarak w Egipcie przekazał władzę wojsku, Zin el-Abdin Ben Ali z Tunezji uciekł do Arabii Saudyjskiej, a Muammar Kaddafi z Libii przypłacił rewolucję głową. W Jordanii protesty wymusiły na królu wymianę rządu i reformy. W Jemenie dyktator Ali Abdullah Saleh zapowiedział zaś, że nie wystartuje w kolejnych wyborach prezydenckich. Nie powiodło się w Bahrajnie, gdzie tłumy okupowały centralny plac stolicy domagając się reform. Krwawo z opozycją rozprawia się też Damaszek. Wydarzenia w krajach arabskich są określane przez komentatorów jako bezprecedensowe. Wiele obserwatorów przyrównuje je do "Jesieni Ludów", która przetoczyła się przez Europę Wschodnią w 1989 roku obalając władze państw socjalistycznych. Pierwszy był Egipt Spośród wszystkich wydarzeń w państwach arabskich na początku 2011 roku, najważniejsze miały miejsce w Egipcie. Ten najludniejszy kraj arabski, od 30 lat był rządzony przez prezydenta Hosniego Mubaraka. Dyktator od przejęcia władzy po zamachu na swojego poprzednika Anwara Sadata w 1981 roku, trzymał Egipt w żelaznym uścisku mając oparcie w silnej armii. Wysokie bezrobocie, bieda i represyjny system państwowy, spowodowały wzrost niezadowolenia społecznego do wybuchowego poziomu. Iskrą, która rozpaliła gniew Egipcjan były wydarzenia w Tunezji. W tym relatywnie małym arabskim kraju masowe protesty uliczne zmusiły rządzącego od 23 lat Ben Aliego do ucieczki z kraju. Nowo utworzony rząd zapowiedział szerokie reformy demokratyczne i gospodarcze. Wydarzenia w Tunezji, relacjonowane na bieżąco przez media, dały ludności w innych krajach arabskich nadzieję, że oni też mają siłę wystarczającą do wymuszenia zmian na swoich skostniałych reżimach. Fala gniewu 25 stycznia rozpoczęły się uliczne protesty w Egipcie. Do starć z policją doszło w kilku miastach z czego największe zamieszki wybuchły w Kairze. Brutalna reakcja służb porządkowych nie powstrzymała ludzi. Manifestacje przez kolejne dni przybierały na sile i rozlewały się na następne miasta. W dwa dni służby bezpieczeństwa aresztowały ponad tysiąc osób, a w ulicznych starciach zginęło wtedy według różnych danych 6-8 osób. Po dwóch dniach zamieszek, tłumy zyskały politycznego przywódcę. Laureat Pokojowej Nagrody Nobla Mohamed ElBaradei, najpopularniejsi polityk opozycyjny kraju, wrócił do Egiptu i zapowiedział, że jest gotów pokierować "procesem politycznych przemian". - Mubarak służy Egiptowi wystarczająco długo. Nadszedł czas, by przejść na emeryturę - oświadczył były szef Międzynarodowej Agencji Energii Atomowej. Szczególnie krwawy okazał się 28 stycznia, okrzyknięty "piątkiem gniewu". W wyniku starć zginęło co najmniej 20 osób, a 1030 zostało rannych. Siły bezpieczeństwa odparły szturm tłumów na budynki rządowe i siedzibę państwowej telewizji. Na ulicach największych miast pojawiło się wojsko, do Suezu wjechały czołgi. W Kairze z rąk do rąk przechodzi strategiczny plac Tahrir. Późnym wieczorem telewizja wyemitowała orędzie prezydenta. Hosni Mubarak zapowiedział zmianę rządu, ale własnej dymisji nie wziął pod uwagę. Weekend upłynął pod znakiem nieustających starć na ulicach egipskich miast. Rozpad służb porządkowych, które zajmowały się wyłącznie tłumieniem protestów, doprowadził do powstania "próżni" bezpieczeństwa. Nocami na ulicach miast pojawiły się bandy rabusiów. Ludzie zaczęli samorzutnie tworzyć milicje do obrony własności. W poniedziałek, 31 stycznia Mubarak zaprzysiągł nowy rząd. Dyktator wezwał teoretycznie nowe władze (jednak składające się z jego dotychczasowych współpracowników i sojuszników) do przeprowadzenia reform. Fasadowa zmiana nie zadowoliła jednak protestujących. Wojsko zapowiedziało, że nie użyje siły wobec "ludu Egiptu", pod warunkiem, że protestujący nie będą stosować przemocy i próbować atakować kluczowej infrastruktury. Wojsko stwierdziło ponadto, że "rozumie uzasadnione żądania" protestujących. Marsz milionów We wtorek 1 lutego opozycja zorganizowała "marsz milionów". Do demonstracji doszło w wielu miastach: między innymi Kairze, Aleksandrii, Suezie, Ismailii, a także miejscowościach w Delcie Nilu. Trudno powiedzieć ile dokładnie osób wyszło na ulice. Według telewizji Al-Arabiya w samym Kairze mogło pojawić się do dwóch milionów osób. Agencja AFP podała z kolei, że liczba demonstrantów w całym Egipcie wyniosła ponad milion. Na zakończenie dnia wielkich protestów, prezydent Mubarak zdecydował się zabrać głos. Oświadczył, że nie będzie kandydował w kolejnych wyborach prezydenckich, ale do tego czasu chce pozostać na stanowisku. Wybory prezydenckie w Egipcie zaplanowano na wrzesień. Kolejny dzień to kolejne protesty. 2 i 3 lutego były w Kairze niezwykle gorące. Na placu Tahrir starli się zwolennicy i przeciwnicy Mubaraka. Podczas dwudniowych walk zginęło w nich 13 ludzi, a ponad 900 zostało rannych. 4 lutego został nazwany "dniem odejścia". Niestety, egipska ulica, mimo oczekiwań, nie doczekała się ustąpienia Mubaraka. Premier oficjalnie zapewnił protestujących, że władze nie użyją siły aby usunąć ich z placu Tahrir. Również 5 lutego nie przyniósł przełomu. Nie potwierdziły się informacje, że Mubarak zrezygnował ze stanowiska szefa Partii Narodowo-Demokratycznej (NDP). Z władz NDP zrezygnował za to jego syn, Gamal, i kilku innych prominentnych działaczy partii. W Egipcie brak przełomu, ewoluuje natomiast stanowisko Stanów Zjednoczonych wobec kryzysu w tym kraju. USA dość mocno naciskały by proces zmiany władzy w Kairze "rozpoczął się od razu". Po kilku dniach amerykańscy dyplomaci złagodzili nieco ton wobec Kairu. Przedstawiciele USA oświadczyli, że szybkie odejście Mubaraka mogłoby opóźnić demokratyczne zmiany dokonujące się w tym kraju. Nie ma oficjalnej liczby ofiar starć między policją a demonstrującymi. Agencje mówią oględnie o ponad stu rannych. ONZ poinformowało 1 lutego, że w protestach mogło zginąć nawet 300 osób. Kolejne dni upłynęły pod znakiem nieustannej okupacji placu Tahrir przez przeciwników Mubaraka. Wiceprezydent Suleiman nie zgodził się na przejęcie władzy, czego domagała się opozycja. Wezwał natomiast protestujących do rozejścia i powrotu do pracy. 7 lutego władze przeprowadziły rozmowy z przedstawicielami opozycji, jednak nie uzgodniono wspólnego stanowiska. 8 i 9 lutego nie obfitowały w wydarzenia. Tysiące ludzi gromadziły się dzień w dzień w centrum Kairu i innych egipskich miast. Suleiman ostrzegł, że cierpliwość rządu wobec protestujących może niedługo się wyczerpać. Zapewnił tez, że Mubarak nie ma zamiaru ustąpić. Przewrót wojskowy? Przełom w patowej sytuacji w Egipcie zaczął się 10 lutego. Tego dnia popołudniu media obiegła informacja, że Mubarak w specjalnym wieczornym przemówieniu do narodu ogłosi swoją rezygnację. Wiadomość została zdementowana przez premiera i wiceprezydenta. Jednak wielkie tłumy szczęśliwych Egipcjan wyległy na ulicę i przedwcześnie świętowały zwycięstwo. Mubarak nie spełnił pokładanych w nim nadziei protestujących. W wieczornym wystąpieniu ogłosił, że nie ma zamiaru ustąpić. Przekazał jednak część uprawnień w ręce wiceprezydenta i zapowiedział zmiany w konstytucji, które mają zagwarantować demokratyzację państwa. Wystąpienie prezydenta spotkało się z bardzo negatywną reakcją ulicy, jednak nie doszło do zamieszek. Do prawdziwego przełomu doszło 11 lutego. Przez cały poranek trwało posiedzenie Rady Najwyższej Sił Zbrojnych, któremu przewodniczył głównodowodzący egipskiej armii i minister obrony, marszałek Mohammed Husejn Tantawi. Po południu telewizja Al-Arabija podała informację, iż Mubarak wyjechał z Kairu. Okazało się, że prezydent wraz z rodziną schronił się w kurorcie Szarm el-Szejk. Około godziny 17:30 czasu polskiego, w krótkim wystąpieniu telewizyjnym wiceprezydent poinformował, że prezydent Mubarak ustępuje. Władza przeszła w ręce wojska, a dokładniej Rady Najwyższej Sił Zbrojnych. Egipska ulica zareagowała eksplozją radości. ElBaradei określił 11 luty jako "najwspanialszy dzień w moim życiu". STRATFOR (amerykańska prywatna organizacja określana jako "cień CIA") określiła wydarzenia w Egipcie jako przewrót wojskowy, przeprowadzony pod wodzą generała Tantawiego. Kraj powrócił do modelu rządzenia przez radę wysokich oficerów, zastosowaną już w 1952 roku. 12 i 13 lutego euforia nie opuszczała demonstrantów, chociaż życie powoli powracało do normy. Nie bez znaczenie był nacisk armii, która domagała się od protestujących opuszczenia placu Tahrir. Jednocześnie wojskowi ostrzegli przed sianiem "chaosu i nieporządku", co było słabo zawoalowaną groźbą pod adresem grupy demonstrantów, którzy mimo wszystko postanowili pozostać na Tahrir. 3 sierpnia 2011 roku ruszył proces Mubaraka. Nowe władze sądzą go za współudział w zabójstwie demonstrantów i korupcję. Krwawa Libia Upadek Hosniego Mubaraka zainicjował protesty w Libii, jak dotąd najkrwawszą odsłonę "arabskiego przebudzenia" Protesty rozpoczęły się 16 lutego, pięć dni po obaleniu Hosniego Mubaraka w Egipcie. Pierwsze przeciw władzy Kaddafiego zaczęło się buntować leżące na wschodzie kraju miasto Bengazi. Mieszkańcy drugiego największego miasta w Libii co dzień liczniej zaczęli wychodzić na ulice. Władze odpowiadały bezwzględnie. Policja tłumiła protesty przy użyciu ostrej amunicji. Na ulicach miasta pojawili się też zagraniczni najemnicy bez oporów strzelający do demonstrantów. Już pierwszej nocy protestów zginęło 20 osób. W ciągu kolejnych dni starcia przybierały coraz większe rozmiary. Rosła też liczba ofiar, tylko do 20 lutego - według różnych doniesień - zginęło od 100 do 200 osób. Na początku marca sytuacja w Libii się wykrystalizowała. Pod kontrolą opozycji znalazł się wschód kraju z drugim największym miastem kraju Bengazi oraz Tobruk i Brega. Rebelianci opanowali także Misratę, Az-Zawiję i kilka mniejszych miejscowości w zachodniej części kraju. Dyktator zdołał utrzymać kontrolę nad Trypolisem i centralną częścią kraju, z której pochodzi. Wobec pogarszającej się sytuacji w Libii, rozpoczęły się rozmowy o możliwości wprowadzenia nad krajem strefy zakazu lotów dla lotnictwa Kaddafiego. 5 marca w Bengazi, będącym "stolicą" rebelii, ogłoszono powstanie nowych władz Libii - Narodowej Rady Libijskiej. Opozycja oświadczyła, że jedynym możliwym rozwiązaniem konfliktu jest ustąpienie Kaddafiego. Tego samego dnia Rada Bezpieczeństwa ONZ podjęła decyzję o uchwaleniu rezolucji nr 1973, która wprowadziła nad Libią strefę zakazu lotów i upoważniła społeczność międzynarodową do działań zbrojnych mających wykonanie tego nakazu Za rezolucją opowiedziało się 10 z 15 członków RB. Pięciu, w tym Chiny, Niemcy i Rosja, wstrzymało się od głosu. Dwa dni później ruszyła operacja "Świt Odysei" - koalicja państw zachodnich i arabskich rozpoczęła bombardowanie Libii. CZYTAJ WIĘCEJ O INTERWENCJI W LIBII Bahrajn utopiony we krwi Na ulice wyszli też szyici w małym królestwie nad Zatoką Perską, Bahrajnie. Pierwsze protesty miały miejsce 15 lutego. Demonstranci wzorem Egipcjan postanowili okupować centralny plac stolicy, Manamy. Na placu Perłowym zaczęto budować obozowisko. Początkowo policja próbowała rozpraszać zamieszki stosując jedynie pałki i gaz łzawiący. Nikt nie zginął. Dopiero w nocy z 16 na 17 lutego służby bezpieczeństwa przepuściły szturm na prowizoryczne obozowisko na placu perłowym. Pięć osób zginęło, a niemal dwieście zostało rannych. Na miejsce rozpędzonych demonstrantów weszło wojsko, które ogrodziło plac zasiekami, a w kraju wprowadzono stan wyjątkowy. Do kolejnych protestów doszło 18 lutego. Po pogrzebach ofiar starć 17 lutego, ludzie próbowali powrócić na plac Perłowy. Demonstranci zostali ostrzelani przez wojsko. Jedna osoba zginęła, a niemal sto zostało rannych. W odpowiedzi największa opozycyjna partia reprezentująca szyitów opuściła parlament. 19 lutego wojsko opuściło plac Perłowy. Domagała się tego opozycja. Inaczej miało nie dojść do rozmów z władzami. Centralny plac Manamy został błyskawicznie ponownie opanowany przez protestujących. Przez następne dni demonstranci niezmiennie okupowali plac Perłowy domagając się reform. Ostatecznie jednak królestwo, dzięki pomocy sąsiadów, przetrwało w niezmienionym kształcie, a protesty utopiono we krwi. Zginęły co najmniej 24 osoby, a cztery zmarły w więzieniach. Na aktywnych uczestników wieców posypały się drakońskie kary. Ludowe tsunami Wydarzenia w Egipcie miały najbardziej doniosłe znaczenie z powodu roli tego kraju w regionie. Jednak pierwsze akordy w arabskiej "wiośnie ludów" zabrzmiały jeszcze w grudniu w Tunezji. Rewolta w tym kraju wybuchła po tym, jak 17 grudnia 26-letni Mohamed Bouazizi podpalił się na znak protestu przeciwko bezrobociu. Wcześniej policja skonfiskowała mu wózek z warzywami i owocami. Mężczyzna zmarł w wyniku oparzeń na początku stycznia. Jego śmierć spowodowała lawinę coraz większych protestów w kolejnych miastach Tunezji. 11 stycznia zamieszki dotarły do stolicy Tunisu. Po czterech dniach walk na ulicach miasta rządzący od 23 lat dyktator Zin el-Abdin Ben Ali uciekł do Arabii Saudyjskiej. Ster państwa przejął dotychczasowy premier Mohammed Ghannuszi, który powołał tez nowy rząd. Pomimo zmian na szczycie, protesty nie ustały. Ludzie nadal domagają się całkowitego odsunięcia od władzy wszystkich współpracowników obalonego dyktatora. 30 stycznia z ponad 20-letniego wygnania w Wielkiej Brytanii do ojczyzny wrócił przywódca tunezyjskiej Partii Odrodzenia (Hizb an-Nahda) 69-letni Raszid Ghannuszi. Jak pisze agencja Reutera, jego powrót jest najbardziej znaczącym symbolem zmiany, która nastąpiła po ucieczce Zina Al-Abidina Ben Alego. 1 lutego Bacre Ndiaye szef misji Wysokiej Komisarz Narodów Zjednoczonych ds. Praw Człowieka poinformował, że w protestach w Tunezji zginęło 219 osób, a 520 zostało rannych. Ukoronowaniem tunezyjskich protestów były wybory przeprowadzone 23 października. Wygrało je umiarkowane ugrupowanie islamistyczne Hizb an-Nahda (Partia Odrodzenia). Nie tylko Tunezja i Egipt Uliczne demonstracje wybuchły również w Jemenie, Jordanii, Sudanie, Gabonie i Algierii. W tym pierwszym tłumy domagają się ustąpienia prezydenta Alego Abd Allaha Salaha, który rządzi krajem od 32 lat. Ludzie wyszli na ulicę w reakcji na zapowiedzi dyktatora, że planuje zmienić konstytucję, aby rządzić przez kolejne dwie dekady. Przerażony rewolucją w Tunezji i Egipcie prezydent Ali Abdullah Saleh oświadczył w końcu 2 lutego, że nie będzie startował w wyborach w 2013 roku i zakończy tym samym swoje trzydziestoletnie rządy. Nie zamierza też przekazać władzy swojemu synowi. W Jordanii kilkutysięczne manifestacje, rzecz nieznana w despotycznej monarchii, zmusiły władzę do reakcji. Król Abdullah II zapowiedział zmiany w rządzie, obniżki cen żywności i reformę prawa wyborczego. W pozostałych krajach odbyły się mniejsze demonstracje osób niezadowolonych z władz, ale policja szybko i brutalnie je rozproszyła. W Algierii władze rozprawiły się z próbą buntu 13 lutego, gdy na ulice Algieru wyszły setki aktywistów domagających się reform i zmiany władzy. Jeszcze bardziej krwawo zagrał syryjski reżim. W Damaszku i innych miastach Syrii Między 18 marca a 1 kwietnia w Syrii w czasie demonstracji antyrządowych zginęły 123 osoby. Chwiejący się reżim Baszara Asada nie drgnął. CZYTAJ WIĘCEJ O KRWAWYM KRYZYSIE W SYRII W SPECJALNYM RAPORCIE TVN24.PL Rewolucja z desperacji We wszystkich krajach arabskich, w których kolejno wybuchają niepokoje, ich przyczyna jest bardzo podobna. Podłożem niezadowolenia ludności jest przede wszystkim bieda. W wielu arabskich krajach panuje też wysokie bezrobocie. Dotyczy to zwłaszcza najmłodszych pokoleń, które nie widzą dla siebie szansy w skostniałych społeczeństwach. Gniew ludzi zwiększa to, że reżimy są przeżarte korupcją, a dyktatorzy i ich poplecznicy opływają w bogactwa. Media - "przekleństwo despotów" Pomimo tego, że bieda, korupcja i bezrobocie istnieją w krajach arabskich od dekad, do tej pory nie dochodziło do tak wielkich protestów. Czynnikami, które doprowadziły do wybuchu, są media i internet. Młodsze pokolenia Arabów są coraz bardziej świadome i doskonale orientują się co dzieje się poza granicami ich kraju. To dodaje im pewności siebie i wiary w możliwość wywalczenia zmian. Międzynarodowa arabskojęzyczna telewizja Al-Dżazira pokazała wydarzenia w Tunezji, co uświadomiło między innymi ludziom w Egipcie, Jemenie i Jordanii, czego mogą dokonać. Organizację i wymianę informacji ułatwia natomiast internet. O zagrożeniu z strony sieci władze jednak doskonale wiedzą. Egipt blokuje dostęp do Twittera i ogranicza działanie internetu na terenie całego kraju. Na niekorzyść protestujących działa brak zorganizowanej opozycji politycznej. Dekady panowania dyktatorów, którzy wszelkimi sposobami tępili swoich przeciwników, doprowadziły do powstania próżni na scenie politycznej. Obawy Zachodu Uliczne rewolucje w krajach arabskich budzą mieszane uczucia władz państw zachodnich. Oficjalnie panuje poparcie dla demokratycznych przemian i zwiększenia poziomu wolności, ale z drugiej strony złamanie status quo implikuje obawy o przyszłość. Większość z dyktatorów dotychczas pewnie dzierżących władzę w swoich krajach, w mniej lub bardziej otwarty sposób współpracowała z Zachodem. Dla państw europejskiego kręgu kulturowego kluczowe było to, że w niemal wszystkich krajach arabskich radykalni islamiści byli i są zdecydowanie tępieni jako niebezpieczna opozycja. Dla Zachodu była to niezwykle korzystna sytuacja, ponieważ nie musiał bać się fali radykalizmu islamskiego w całym świecie arabskim. Z drugiej strony nadmierny poziom represji i nędzy, generował niezadowolenie oraz skłonność do przyłączania się do ruchów radykalnych. Demokratyzacja może przynieść wymierny skutek: zmniejszenie poziomu niezadowolenia społecznego. Ludzie zaś skupią się na tym, by się bogacić, a nie walczyć. mk, kj, jak//kdj,mtom,gak | Informacje dnia Sport Dublerzy i dwóch pewniaków. Oto "11" Smudy na ŁotyszyZ Łukaszem Fabiańskim w bramce oraz imponującymi formą od początku austriackiego zgrupowania kadry Kamilem... czytaj dalej » czytaj więcej z kategorii: sport » Biznes ![]() Przyjaciel Putina szefem naftowego gigantaByły potężny wicepremier Igor Sieczin, jeden z najbardziej zaufanych współpracowników Władimira Putina, zostanie... czytaj dalej »
czytaj więcej z kategorii: biznes » Dane dostarcza www.xtb.pl Świat Negocjacje bezzasadne? Iran twierdzi, że ma paliwo jądroweIrańscy eksperci atomowi z powodzeniem wyprodukowali w kraju paliwo jądrowe - poinformowała państwowa telewizja.... czytaj dalej » czytaj więcej z kategorii: Świat » Polska Okradali mu sklep. Nagrał ich i pokazał w internecieZaczęło się od pojedynczych batonów i chipsów. Potem małoletni złodzieje z poznańskiego osiedla Św. Łazarz wynosili... czytaj dalej » czytaj więcej z kategorii: polska » Rozrywka w TVN.pl Meteo Kultura ![]() Obraz Zumy z genitaliami zniszczonyKontrowersyjne dzieło sztuki ukazujące prezydenta RPA Jacoba Zumę z obnażonymi genitaliami, które w ubiegłym... czytaj dalej »czytaj więcej z kategorii: kultura » Michałki ![]() "Dziennikarz" chce całusa, Will Smith policzkuje- Człowieku, co z tobą? - zapytał oburzony Will Smith pewnego dziennikarza z Ukrainy, który chwilę wcześniej... czytaj dalej »czytaj więcej z kategorii: michałki » Dyskusje na forum Tagi Magazyny ![]() FAKTY PO FAKTACH„Fakty po Faktach” to program publicystyczny autorstwa prowadzących główne...czytaj dalej » ![]() KROPKA NAD I„Kropka nad i” to autorski program Moniki Olejnik, w którym dziennikarka...czytaj dalej » ![]() POLSKA I ŚWIATPolska i Świat to codzienny autorski program informacyjny, podsumowujący najważniejsze...czytaj dalej » ![]() FAKTY LUDZIE PIENIĄDZEProgram, którego pomysłodawcą jest Roman Młodkowski, prowadzi Rafał Wojda.czytaj dalej » ![]() PROSTO Z POLSKIProgram poświęcony sprawom i problemom, którymi Polacy żyją na co dzień. Autorzy...czytaj dalej » ![]() JEDEN NA JEDEN"Jeden na jeden" to autorski program Bogdana Rymanowskiego.Dziennikarz... czytaj dalej » ![]() SUKCES PISANY SZMINKĄProgram o tematyce biznesowej skierowany do kobiet, które realizują się zawodowo na...czytaj dalej » ![]() INNY PUNKT WIDZENIAProgram Grzegorza Miecugowa, w którym autor rozmawia z czołowymi postaciami świata nauki...czytaj dalej » ![]() SZKŁO KONTAKTOWEProgram, w którym w luźnej i żartobliwej formie komentowane są wydarzenia dnia.czytaj dalej » | |||||||||||||||||||||||||||||||||